Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Seksoholizm – ciemna strona seksu

Uzależnienia
|
19.09.2022

Życie seksualne kojarzy się z przyjemnością, relaksem, pięknem, zmysłowością i pozytywnym „odlotem”. Zwłaszcza, gdy towarzyszy mu miłość oraz głębokie, duchowe spełnienie kobiety i mężczyzny. Ale i życie seksualne, podobnie, jak inne sfery życia człowieka, może wymknąć się spod kontroli i zamiast wrażeń pozytywnych wepchnąć nas w kanał destrukcji i nieszczęścia. Seksoholizmu. Dowiedz się, na czym polega seksoholizm i jak wygląda życie z seksoholikiem.

Tagi: psychologia

seksoholizm
Seksoholizm - jakie są przyczyny i jak to leczyć? Fot. depositphotos.com

Seksoholizm - co to jest?

Seksoholizm to nałóg. Nie ma nic wspólnego z radością życia. Nie dotyka oczywiście wszystkich ludzi i nie ma sensu szukać problemu tam, gdzie go nie ma. Jeśli lubimy myśleć o seksie, uprawiać go i cieszyć się nim – wszystko jest ok, ale co jeśli nasze zainteresowanie seksem przesłania inne sfery życia i nie dostrzegamy, że niebezpiecznie dryfujemy w stronę patologii?

Seks destrukcyjny

Seksoholizm to - jak wszystkie inne nałogi - uzależnienie. Seks staje się narkotykiem, bez którego nie można się obyć, który skupia wszystkie myśli i kieruje działaniami. Przez niego wywołujemy w sobie bardzo silne emocje i sztucznie regulujemy naszą świadomość. Pojawia się obsesja seksu (zarówno w myślach jak i zachowaniach), która powoduje m.in. uprawianie seksu kompulsywnego, powierzchownego, nad którym tracimy kontrolę, częstą zmianę partnerów i wzrost tolerancji na bodźce seksualne i wynikającą z tego konieczność nieustannego przekraczania kolejnych granic, co niestety popycha w stronę autodestrukcji. To przyczyna poważnych konsekwencji i strat także w innych dziedzinach, np. w życiu rodzinnym.

seksoholizm na czym polega
Seksoholizm popycha do przekraczania granic. (fot. depositphotos.pl)

Tak więc stwierdzenia, że seksoholik to „prawdziwy mężczyzna”, „zawsze sprawny w łóżku”, czy „wielbiciel kobiet” to fałszowanie rzeczywistości, a tłumaczenia typu „pewnie nie rozumie go żona” to dowód na niezrozumienie tej choroby. Bo seksoholizm jest chorobą.

Warto nadmienić, że dotyka ona także kobiety.

Przyczyny seksoholizmu

Co powoduje seksoholizm? – Geneza seksoholizmu to nie w pełni dojrzała, a czasem nawet zaburzona osobowość – mówi Aleksander Czop, psychoterapeuta. Jego przyczynę znajdziemy w dzieciństwie. W przypadku seksoholika mężczyzny głębokie przyczyny leżą w dysfunkcyjnych relacjach z własną matką, które rzutują potem na dorosłe życie. Konsekwencje takiego stanu rzeczy są poważne – widać je m.in. w trudnościach, jakie przeżywa seksoholik w funkcjonowaniu w trwałej i głębokiej relacji z ludźmi. A rozwój człowieka i jednocześnie miara tego rozwoju to relacje międzyludzkie, także, a może przede wszystkim te intymne.

– Pełny rozwój jest możliwy w bliskich związkach – uważa Aleksander Czop. – Istotą takiej relacji jest więź łącząca partnerów, a przejawia się ona w tym, że mamy kogoś "w sercu". Seksoholik ma ogromne trudności w czuciu i przeżywaniu więzi, a tam, gdzie są nawet jej „iskry” – niszczy je. Wielość partnerek i powierzchowne podejście do seksu, rozbudzane bombardowaniem własnego mózgu treściami związanymi z seksem, nie daje więzi, bo w tym przypadku mężczyzna nie ma kobiety (najpierw) w sercu, a jest z kobietą tylko dla i podczas seksu. To naprawdę bardzo mało – dodaje psychoterapeuta. – Bliskość w sercu implikuje określone podejście do kobiety, wyznacza wartości i sposób zachowania – np. wierność, branie drugiej osoby pod uwagę, uznanie jej za kogoś ważnego, godnego szacunku, otwarcie się na tę osobę. Wtedy „naszej jedynej” nie zdradzamy, nie szukamy innej, nawet w czasie trudniejszego okresu w związku, czy chwilowej rozłąki wymuszonej życiowymi okolicznościami. Taka więź łączy mocno i w sposób trwały – na całe lata. Pozwala i pomaga dwojgu niedoskonałym przecież ludziom przetrwać wspólnie także i te gorsze chwile – zauważa Aleksander Czop.

Bardzo ważny fundament to także wdzięczność. Seksoholik – niestety – nie podchodzi do żony czy partnerki w ten sposób. Koncentruje się na krótkiej przyjemności, chce – zupełnie jak dziecko – natychmiastowego zaspokojenia, natychmiastowej gratyfikacji, nagrody, poprzestaje na powierzchownym podejściu do kobiety i seksu, co jest istotą jego lęku przed więzią i bliskością. Kiedy w jego życiu nie ma seksu – czuje się pusty, choć w rzeczywistości tęskni za miłością, a jego zachowanie nie daje mu szczęśćia, lecz przeciwnie – rozpacz, ból, depresję, wstyd, poczucie winy i inne trudne uczucia – twierdzi psychoterapeuta.

seksoholizm kobiety
Seksoholizm dotyka także kobiety. (fot. Pixabay)

Leczenie seksoholizmu jest możliwe

Leczenie seksoholizmu, tak, jak leczenie każdego innego uzależnienia czy dysfunkcji osobowości, musi uwzględniać terapię. W jej trakcie chodzi o poznanie siebie samego w kontekście nałogu oraz – z czasem – własnych uwarunkowań psychologicznych (np. uświadomienie sobie, skąd wzięło się jakieś zachowanie, dlaczego stale „wchodzimy” w określone sytuacje, dlaczego szukamy takich a nie innych emocji, nawet jeśli przynoszą nam ból i cierpienie, a wreszcie „dokopanie się” do naszych prawdziwych uczuć).

Terapia daje przede wszystkim wiedzę o sobie samym, ale jest też narzędziem ograniczania, stopniowego eliminowania i zmieniania tego, co niszczy życie i „włożenia” w to miejsce czegoś nowego, twórczego, budującego. Nie jest to łatwa praca.

– Trzeba wiedzieć, że seksoholik, jako osoba mająca problem ze stworzeniem więzi, może też mieć problem z tym, by stworzyć więź z osobą terapeuty. A taka więź ma znaczenie w trakcie leczenia. Ale i tak chcę gorąco zachęcić tych, którzy stracili kontrolę nad nałogiem do podjęcia pracy nad sobą i ratowania się. Wiele osób „wychodzi na prostą” – mówi Aleksander Czop. - Biorąc pod uwagę fakt, że samotna walka z jakimkolwiek nałogiem to kolejny mit, terapia to poniekąd „uświadomiona konieczność”. Bo co pozostaje innego?

Warto szukać pomocy u dobrego seksuologa.

Anonimowi seksoholicy

Bardzo dobre rezultaty w wychodzeniu z seksoholizmu może przynieść poszukiwanie pomocy w grupach Anonimowych Seksoholików. W większych miastach nie powinno być problemu z ich znalezieniem. Grupy te pracują w oparciu o tzw. Program 12 Kroków, zaczerpnięty od Wspólnoty Anonimowych Alkoholików i dostosowany do pracy nad uzależnieniem, którym jest seksoholizm. Dla alkoholika nałóg to obsesja picia alkoholu, dla seksoholika – obsesja seksu wynikająca z żądzy. Anonimowi Seksoholicy naprawdę zdrowieją, o ile uczciwie angażują się w program.

Ważna uwaga: grupy takie mają na celu jedynie niesienie pomocy cierpiącym, uzależnionym ludziom, nie mają charakteru religijnego czy politycznego (ich członkiem może być każdy bez względu na wyznanie), a same grupy nie są związane z jakąkolwiek zewnętrzną instytucją (religijną, polityczną, społeczną). W grupach tych obowiązuje ścisła dyskrecja.

Na pytanie, kim jest seksoholik, znajdujemy odpowiedź także w programie Wspólnoty SA. Istotne jest tu określenie seksoholika, jako „seksualnego pijaka”, który uzależnił się od żądzy jako "siły napędowej", który stracił kontrolę i nie jest na tyle wolny i silny, by się zatrzymać i zerwać z nałogiem. Taki człowiek z jednej strony nie może już znieść swej żądzy, ale z drugiej - nie może nad nią zapanować. Seksoholicy, określając sami siebie, twierdzą też, że uzależniony od seksu stawia się całkowicie poza kontekstem pozwalającym określić, co jest dobre, a co złe.

kochająca się para
Seks uprawiany tylko ze stałym partnerem jest istotny w terapii seksoholizmu. (fot. depositphotos.pl)

Kierunek ku zdrowieniu wymaga, by seks praktykować jedynie ze stałym partnerem, najlepiej małżonkiem. Zalecenie uprawiania seksu jedynie w stałym związku nie wynika z reguł religijnych, a ma na celu powrót do zdrowia seksoholika – praktyki autoseksualne lub seks pozamałżeński to drogi do coraz większego uzależnienia i autodestrukcji. Ale to nie wszystko. Także sam seks małżeński powinien „zdrowieć” i odzyskiwać należną mu jakość i wartość – chodzi o stopniowe zwycięstwo nad żądzą. Jak wspomnieliśmy wyżej – seks ma wyrażać więź, bliskość i miłość, a nie obsesję.

Takie podejście wynika z doświadczeń seksoholików, którzy – doszedłszy do swego życiowego dna i poczucia desperacji, pojęli, że leży ono po prostu w ich interesie. Problem seksoholizmu jako silnego i głębokiego uzależnienia, jego opis (objawy i bardzo trudne uczucia towarzyszące seksoholikowi) pokrywa się w dużej mierze z diagnozą psychoterapeutów i oba te podejścia należy uznać za wartościowe, absolutnie niesprzeczne, a nawet komplementarne. W końcu – i terapeuta i zdrowiejący, coraz bardziej świadomy i szczery wobec samego siebie seksoholik, mówią o tym samym – o cierpiącym, uwikłanym w nałóg człowieku, który niszczy siebie i innych.

Terapia seksoholizmu SA

Ciekawe, a przede wszystkim skuteczne jest rozwiązanie proponowane przez SA. Program Wspólnoty SA mówi, że problem ma naturę fizyczną, emocjonalną i duchową. A punktem wyjścia do "wychodzenia” z obsesji nie jest sama walka z nią, a przyznanie się i uznanie całkowitej bezsilności wobec patologicznej żądzy i tego, że nałóg nas pokonał. Wtedy dopiero (dzieje się to po osiągnięciu "własnego dna", czyli zazwyczaj po bardzo mocno odczuwalnych destrukcyjnych konsekwencjach uzależnienia) wiele osób decyduje się na podjecie trudu zdrowienia. Zaczynają np. chodzić na mitingi Wspólnoty SA (to też narzędzie mające genezę we Wspólnocie AA), gdzie ludzie z tym samym problemem wspierają się wzajemnie, zaprzestają destrukcyjnych praktyk seksualnych, masturbacji czy zawierania szkodliwych znajomości.

Poddanie się, ogłoszenie bezsilności i kapitulacja to pierwszy krok w terapii seksoholizmu – zabija destrukcyjną żądzę i otwiera drzwi do nowej drogi życia, gdzie seks nabiera pięknego, pełnego i ludzkiego wymiaru. Wsparcie i kontakt z „braćmi w zdrowieniu” dodaje sił, pozwala czerpać z doświadczeń innych, często bardziej zaawansowanych w pracy nad sobą. Owocem tej pracy, trudnej i nie ukrywajmy – czasochłonnej, ale wartej podjęcia, jest prawdziwa więź. Anonimowi Seksoholicy mówią o swoim powrocie do zdrowia: wróciliśmy do domu. A te słowa nie wymagają już żadnego komentarza…

W artykule wykorzystano informacje pochodzące ze Wspólnoty Anonimowych Seksoholików. Dla zainteresowanych – www.sa.org.pl

Więcej informacji i szukanie pomocy: ośrodki terapii uzależnień, psychoterapeuci, lekarze seksuolodzy, grupy Anonimowych Seksoholików.

Jerzy Liniewicz

Komentarz eksperta

Anna GolanAnna Golan - psycholog i seksuolog kliniczny, prowadzi prywatny gabinet

www.psychoterapiawarszawa.com.pl

Przede wszystkim chciałabym zwrócić uwagę na to, że omawiane w artykule zjawisko wzbudza wiele kontrowersji i wątpliwości. Ani w obowiązującej w Europie Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych, ani w obowiązującym w Stanach Zjednoczonych Podręczniku Diagnostycznej i Statystycznej Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych nie znajdziemy rozpoznania „seksoholizm” czy „uzależnienie od seksu”. Nie istnieją wytyczne i kryteria postawienia takiej diagnozy. Specjaliści stają więc przed wieloma trudnościami. Jak odróżnić nałóg od dużych potrzeb seksualnych? Czy powtarzanie określonych zachowań to kompulsja czy uzależnienie? Także pacjenci w bardzo różnych sytuacjach będą nazywali swoje problemy uzależnieniem czy problemem, z którego chcieliby się wyleczyć.

Zwykle przyjmuje się, że o ostatecznej ocenie decyduje ogólna wydolność społeczna człowieka i całokształt jego osobowości. U osób, które prowadzą intensywne życie, są aktywne zawodowo, towarzysko, duże libido jest tylko wyrazem witalności i temperamentu. Problem terapeuci rozpoznają wtedy, gdy stosunki seksualne, masturbacja, czy oglądanie pornografii przesłaniają pacjentowi inne sfery życia.

Terapia osoby niekontrolującej własnych zachowań seksualnych powinna prowadzić do lepszego poznania i zaakceptowania siebie. Prawdziwa, zdrowa samoakceptacja wyklucza uzależnienia i autodestrukcję. W tym celu pacjenci badają własne myśli i destrukcyjne przekonania. Stopniowo zaczynają podważać trafność i zasadność samokrytyki czy błędnych interpretacji reakcji otoczenia. Wydobywając swoje lęki na powierzchnię mają szansę sprawdzać, że są one niczym nieodparte. Muszą także zmierzyć się z nieprzyjemnymi stanami emocjonalnymi, niepokojem, depresją, wstydem - przed którymi dotychczas uciekali w seks czy pornografię. Czasami potrzebne jest także rozwijanie umiejętności interpersonalnych, wskazówki dotyczące nawiązywania i podtrzymywania autentycznych kontaktów społecznych, ćwiczenie asertywności. Kolejny etap terapii to zapobieganie ewentualnym nawrotom niepożądanych zachowań. Pacjenci uczą się unikać ryzykownych sytuacji, przewidywać je odpowiednio wcześniej. Ćwiczą także nowe techniki rozwiązywania problemów, trenują zdolności interpersonalne.

Osoby niekontrolujące własnych zachowań seksualnych mogą być trudnymi partnerami z wielu powodów – nie mają stabilnego poczucia własnej wartości, boją się prawdziwej bliskości i intymności. Są bardzo krytyczne. Jeżeli dołożymy do tego rozliczne zdrady, kłamstwa, wybieranie pornografii zamiast czasu spędzonego razem – możemy sobie wyobrazić cierpienie partnerki. Opisane trudności są dla wielu związków druzgocące i poważnie naruszają więź i zaufanie. Dlatego kolejnym krokiem bywa terapia pary.

Podnieś samoocenę
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (55) / skomentuj / zobacz wszystkie

terapeuta
20 października 2014 o 20:08
Odpowiedz

Ośrodek Terapii Uzależnień w Szklarskiej Porębie organizuje warszaty dla mężczyzn uzależnionych od seksu ,a także dla kobiet . Robią je w oparciu o program Brytyjskiego Towarzystwa Leczenia Uzależnień od Seksu

~terapeuta

20.10.2014 20:08
kamea
13 października 2014 o 11:34
Odpowiedz

I dobrze zrobiłaś, masz jedno życie i uwierz mi - nie warto marnować go dla faceta- nałogowca. Ja nie odeszłam gdy był na to czas i teraz mam co chciałam -mam piekło powtórnych zdrad, kochanek, łajdactwa. Zmarnował mi najlepsze lata życia, upokorzył, zabił kobiecość i radość z seksu. Nieodwracalne i nie do naprawienia. A dzieci? odejdą z domu szybciej niż się spodziewasz i wtedy co -mąż seksoholik i urwanie dupy z jego nałogiem? Przepraszam za słowa, ale spieprzaj póki nie jest za późno...

~kamea

13.10.2014 11:34
zadziwiona
21 września 2014 o 19:27
Odpowiedz

brzmi mocno znajomo-to jakby moje życie. Tyle że to ja odkryłam i ,,wywlekłam" jego ciemna stronę i jestem przerażona tym co zobaczyłam. Mam dwóch synów, wniosłam sprawę o rozwód bo mam dosyć 10 -ciu lat oszustw i jego huśtawki nastrojów. Nie mam siły na ratowanie jego - jestem matką i te dwa maluszki bardziej mnie potrzebują

~zadziwiona

21.09.2014 19:27
karnil
15 września 2014 o 20:38
Odpowiedz

Ewa, Jurek; Oasis ależ rzeczowa wymiana informacji...he he, ciekawe co na to skrzywdzeni przez Was ludzie... Żenada, filozofia NICZEGO...

~karnil

15.09.2014 20:38
Bonzaj
15 czerwca 2014 o 14:20
Odpowiedz

Faktycznie życie z seksoholikiem może być przejeba....
Jednakże seksoholizm jest uleczalny! Ja wyzdrowiałem. Jestem trzeźwym seksoholikiem. Co więcej osoby, które wygrały z nałogiem są znacznie wrażliwsze i są lepszymi partnerami życiowymi. Pytanie czy Ty chcesz o to walczyć?

Aby pomagać innym i dzielić się z innymi - sposobami jak wygrać - założyłem stronę seksoholizm-terapia.pl

~Bonzaj

15.06.2014 14:20
Bonzaj
15 czerwca 2014 o 14:20
Odpowiedz

Faktycznie życie z seksoholikiem może być przejeba....
Jednakże seksoholizm jest uleczalny! Ja wyzdrowiałem. Jestem trzeźwym seksoholikiem. Co więcej osoby, które wygrały z nałogiem są znacznie wrażliwsze i są lepszymi partnerami życiowymi. Pytanie czy Ty chcesz o to walczyć?

Aby pomagać innym i dzielić się z innymi - sposobami jak wygrać - założyłem stronę seksoholizm-terapia.pl

~Bonzaj

15.06.2014 14:20
kaja
28 maja 2014 o 11:35
Odpowiedz

Czytam te Wasze komentarze - jakie to wszystko smutne, jak strasznie nałogowcy rujnują życie swoje i bliskich. Mój mąż przyznał się do seksoholizmu chwilę po tym jak urodziłam drugie dziecko. Ledwo żyję, ledwo wstaję, nie mam sił na nic. Czuję, że popadam w jakiś totalny bezwład. Kolejna, teoretycznie druga kochanka, ale może było ich więcej. Kilka lat temu definitywnie miałam od niego odejść -uśpił mnie swoją "dobrocią", tekstami o "dobru dziecka", że mnie kocha itd. ale wszystko się powtórzyło. Zgłosiłam się na terapię, bo czuję, że tym razem już sobie nie poradzę. Strasznie żałuję, że od niego nie odeszłam, zaoszczędziłabym sobie upokorzenia i cierpienia, a tak zostałam po raz kolejny sponiewierana. On zgłosił się na leczenie, ale nie jestem pewna czy będę go wspierać, chyba przestaje mnie to obchodzić. wiem, że prawdziwa miłość nie ustaje -nie przestałam go kochać, ale raczej już z nim nie będę, nie chcę żyć w ciągłym strachu -czy znowu coś się nie dzieje. Zaczęłam analizować jego chorobę, myślę, że w dużej mierze "zawdzięcza" ją rodzicom, brak poczucia własnej wartości, ciągłe udowadnianie, że coś potrafi, że jest wartościowy, ciągłe domaganie się ode mnie przytulania(jak dziecko), zazdrość o moją miłość do syna(bo on takiej od matki nie miał) itd. Straszne, żal mi go, ale nareszcie żal mi bardziej siebie, bo chyba już jestem współuzależniona. Potworność.

~kaja

28.05.2014 11:35
Jurek
19 maja 2014 o 23:59
Odpowiedz

Witaj Oasis właśnie przeglądam to co pisałyście oczywiście odezwę się na maila dziś padam ze zmęczenia ale jutro wrócę wcześniej z pracy to napiszę,i u mnie jest wiele spraw które nie nadają się do omawiania publicznie pozdrawiam i dobranoc.

~Jurek

19.05.2014 23:59
National Geographic
19 maja 2014 o 12:06
Odpowiedz

Szanowni Państwo, przejrzałam Waszą konwersację pod artykułem. Jesteśmy obecnie w trakcie realizacji programu Tabu, dla National Geographic. Jeden z odcinków dotyczył będzie uzależnień. Jeśli ktoś z Państwa czuje "misję" mówienia o problemie jakim jest seksoholizm, zapraszam do kontaktu- k.dobosz@firefilm.pl Pozdrawiam

~National Geographic

19.05.2014 12:06
oasis
18 maja 2014 o 17:48
Odpowiedz

Ewa, Jurek - pogadajmy?
oasis1964@wp.pl

~oasis

18.05.2014 17:48