Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Upadłość konsumencka. Upadłość - nie upadek

Twój biznes

„Będę walczył do końca, a jak się nie uda – ogłoszę upadłość”

Ta „bohaterska” postawa i bojowe nastawienie może i dobrze wpływają na poczucie własnej wartości, ale raczej nie pomogą ci w rozwiązaniu podstawowego problemu. Tym bardziej, że wbrew pozorom, wcale nie masz wiele czasu, bo warunki, jakie trzeba spełnić, żeby mieć szansę na ogłoszenie upadłości, są dość jasno określone w prawie. Przede wszystkim: musisz sobie zdawać sprawę z trwałego charakteru twojej niewypłacalności, a z tym masz do czynienia wtedy, gdy brak zdolności do regulowania zobowiązań występuje co najmniej przez trzy miesiące. Teoretycznie masz więc czas, ale odwlekanie decyzji o złożeniu wniosku o upadłość może być potraktowane jako działanie na szkodę wierzycieli, a to skutecznie uniemożliwia podjęcie dalszych kroków, bo obowiązkiem sądu jest w pierwszym rzędzie zabezpieczenie ich interesu. Jedną z przesłanek, którą ocenia sąd upadłościowy, jest niezawiniony charakter powstałego zadłużenia (czyli okoliczności, których nie można było przewidzieć). Jeśli jednak twój stan niewypłacalności utrzymuje się dłużej, a ty jesteś tego świadom – zmniejszasz swoje szanse na wyjście z kłopotów. Mówiąc wprost: składając w odpowiednim terminie wniosek o upadłość powodujesz, że dług przestaje rosnąć. To jest pierwszy krok i pierwsza dobra wiadomość dla ciebie.

„Sprzedam co się da i odłożę gdzieś, aż się to wszystko skończy”

Pod żadnym pozorem nie kombinuj! Z kilku powodów. Po pierwsze: sąd będzie oceniał twoją uczciwość i sprawdzał okoliczności, w których powstało zadłużenie. Między innymi będzie analizował wspomniany wyżej niezawiniony charakter działań, w wyniku których stałeś się niewypłacalny. Celowe uszczuplenie swojego stanu posiadania trudno jednak podciągnąć pod działania „niezawinione”.

Po drugie: istnieje w prawie coś takiego, jak tzw. „skarga pauliańska”, która pozwala na uznanie za nieważne wszelkich działań, których skutkiem mogłoby być uszczuplenie majątku na niekorzyść wierzycieli. Szczególnie uważnie sprawdzane są wszystkie czynności dokonywane z udziałem osób najbliższych (tzw. „przepisywanie” składników majątku na członków rodziny). Wniesienie do sądu skargi pauliańskiej przez któregoś z wierzycieli oznacza kłopoty: dla ciebie, jak i dla tego, komu sprzedałeś składnik majątku. Nie możesz tej rzeczy z powrotem odkupić (z dniem ogłoszenia upadłości tracisz na jakiś czas prawo do zarządzania swoim majątkiem), a wierzyciel może ją zabrać temu, komu ją sprzedałeś. 100% skuteczny przepis na rodzinną awanturę.

I po trzecie: czym bardziej jesteś transparentny i chętniej współpracujesz z syndykiem, tym większe masz szanse na szybsze zakończenie całego postępowania. Tym, co najbardziej je opóźnia, są wszelkie wierzytelności, które wypływają w jego trakcie. Teoretycznie sąd w momencie ogłoszenia upadłości wyznacza wierzycielom termin na zgłoszenie swoich roszczeń, ale w praktyce często się zdarza (zwłaszcza w przypadku banków, gdzie struktura organizacyjna i obieg informacji są mocno zagmatwane), że niektórzy wierzyciele wnioskują do sądu o możliwość sporządzenia uzupełniających list wierzytelności. A to wszystko trwa… Powinno nie dłużej niż 3 lata.

Dobra wiadomość jest taka, że z chwilą ogłoszenia upadłości z mocy prawa wstrzymane są wszystkie czynności egzekucyjne, prowadzone bezpośrednio przez wierzycieli. Nie musisz obawiać się komorników, firm windykacyjnych i smutnych egzekutorów długów – twoim majątkiem zarządza powołany przez sąd syndyk i tylko on ma prawo do dysponowania jego składnikami.

„Na trzy lata zostanę bez środków do życia”

To nieprawda. Syndyk wprawdzie przejmuje zarząd nad twoim majątkiem i teoretycznie może sprzedać wszystkie jego składniki, z wyjątkiem rzeczy osobistych, ale nie może zupełnie pozbawić cię środków do życia. Jeśli otrzymujesz wynagrodzenie z umowy o pracę, syndyk ma prawo wyłącznie do jego połowy. Technicznie dobrze jest to rozwiązać w taki sposób, żeby pracodawca przesyłał całe wynagrodzenie na rachunek syndyka, który następnie przekaże ci je na wskazany rachunek, z adnotacją „kwota wolna od zajęcia”. Tymi pieniędzmi możesz rozporządzać bez żadnych ograniczeń i tych pieniędzy pod żadnym pozorem nie może ci zająć komornik. Jeśli to zrobi (patrz wzmianka o obiegu informacji w bankach), to po okazaniu prawomocnego postanowienia o ogłoszeniu upadłości, powinien niezwłocznie odstąpić od egzekucji i zajęte środki zwrócić. To również jest dobra wiadomość płynąca z ogłoszenia upadłości.

„Przekażę sprawę mojemu prawnikowi, niech on to załatwia”

Tutaj bądź ostrożny. Syndyk ma prawo wypowiedzenia w twoim imieniu wszystkich umów, które w jakikolwiek sposób cię zobowiązują, obciążając twój majątek. Może więc uznać, że pieniądze, które płacisz prawnikowi, mogą pokryć część zobowiązań wobec wierzycieli (nawiasem mówiąc: skoro jesteś niewypłacalny, to wobec wszystkich; nie możesz jednych wierzycieli traktować lepiej niż innych).

Warto jednak z pomocy prawnika skorzystać w jednym momencie: na etapie przygotowywania wniosku o ogłoszenie upadłości i w celu wykazania, że zostały spełnione wszystkie warunki do jej ogłoszenia. Prawnik, albo – jeszcze lepiej - wyspecjalizowana w prawie upadłościowym kancelaria, pomoże ci napisać wniosek, odpowiednio go uargumentować, stworzyć poprawną i kompletną listę wierzytelności (pominięcie któregoś długu może spowodować, że upadłość go nie obejmie) oraz listę składników majątku, z którego część wierzytelności może zostać zaspokojona. Takiego działania nie sposób zakwestionować, bo w istocie służy ono możliwie najszybszemu zastopowaniu powiększania się zobowiązań, co dla ciebie może być pierwszym, najważniejszym krokiem do wyjścia ze stanu niewypłacalności.

Tak właśnie: krokiem. Bo ogłaszasz upadłość, a nie upadasz.

Mariusz Czykier

 

Komentarz eksperta

Szymon Mojzesowicz 
syndyk/doradca restrukturyzacyjny w Lege Advisors Sp. z o.o.
www.upadanie.pl

W ostatnich latach liczba osób, które zdecydowały się na ogłoszenie upadłości „konsumenckej” stale rośnie, co pokazuje, że dłużnicy zaczynają dostrzegać ewidentne korzyści płynące z takiego kroku. Bezsprzecznie jest to proces oczyszczający dla dłużników. Spotkaliśmy się wielokrotnie z tym, że dłużnicy wstydzą się ujawnić informacje dotyczące swoich zobowiązań ale ci, którzy zdecydowali się to zrobić, wykazali się w zasadzie mądrością życiową. Jeśli wpadło się w spiralę długów, trzeba natychmiast to przeciąć. Zgłosić się do kogoś, kto doradzi, jak napisać wniosek i ochronić tym samym siebie i najbliższych przed egzekucjami i całą traumą związaną z nadmiernym zadłużeniem i jego konsekwencjami. Przepisy prawa upadłościowego w tym zakresie stoją po stronie dłużnika, który nie musi mieć pieniędzy na postępowanie i nie musi znać się na prawie.

Z naszego doświadczenia wynika, że dłużnicy po umorzeniu zobowiązań żałują najbardziej, że tak długo zwlekali…To szansa na powrót do normalności.

 

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Ryszard W.
06 grudnia 2017 o 10:42
Odpowiedz

Upadłość wcale nie jest takim złym rozwiązaniem. Sam się o tym przekonałem, a we wszystkim pomogła mi firma Eureka ze Szczecina. Teraz zaczynam od nowa i nie popełnię już tych błędów co wcześniej.

~Ryszard W.

06.12.2017 10:42
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty