Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Upadłość konsumencka. Upadłość - nie upadek

Twój biznes

Duma – to ona boli najbardziej. Obawa przed wytykaniem palcami, przyklejeniem etykiety z napisem „bankrut”, poczuciem przegranej. Tymczasem upadłość jest w rzeczywistości kolejną szansą, sposobem na to, żeby odzyskać kontrolę nad swoimi finansami i – w rezultacie – nad własnym życiem.

Tagi: zarządzanie finansami , kryzys , majątek , długi , problemy finansowe , akcja , bankructwo

Twój biznes Upadłość konsumencka. Upadłość - nie upadek

Nie wszystkie podejmowane przez nas decyzje finansowe są dla nas korzystne. Zdarza się bardzo często, że nie bierzemy pod uwagę wszystkich czynników, nadmiernie ryzykujemy, zbyt mocno na kimś polegamy, a czasami po prostu reagujemy zbyt późno na zmieniające się warunki. Bywa, że konsekwencje nie są dotkliwe, może się zdarzyć, że są niedostrzegalne. Ale zdarza się również, że z dnia na dzień nasza sytuacja finansowa się pogarsza i w którymś momencie stajemy przed widmem niewypłacalności. W wielu krajach na świecie z pomocą przychodzi nam wówczas popularne rozwiązanie prawne, jakim jest upadłość. W Polsce również funkcjonuje, ale towarzyszy jej mnóstwo mitów i niedomówień. Spróbujmy zatem rozprawić się przynajmniej z kilkoma z nich.

Po pierwsze: czym tak naprawdę jest upadłość?

Przede wszystkim jest rozwiązaniem, którego celem jest wyprowadzenie dłużnika ze stanu nadmiernego zadłużenia i poprzez tzw. oddłużenie, czyli umorzenie części (lub wszystkich) zobowiązań, przywrócenie mu możliwości swobodnego dysponowania swoim wynagrodzeniem i majątkiem. Z możliwością ogłoszenia upadłości wiąże się kilka warunków (o nich nieco dalej), natomiast całe postępowanie zainicjowane jest wnioskiem dłużnika, za którym następuje ogłoszenie upadłości przez odpowiedni sąd, a zakończone jest złożeniem przez syndyka tzw. Planu Spłaty Wierzycieli lub wręcz umorzeniem zobowiązań bez planu spłaty.

Advertisement

Z chwilą ogłoszenia upadłości wszystkie wykazane wierzytelności zostają ujawnione jako lista wierzytelności, a z kolei wszystkie składniki twojego majątku stają się tzw. masą upadłości, zarządzaną przez syndyka. Oznacza to, że na okres postępowania upadłościowego sąd powierza zarządzanie twoim majątkiem syndykowi, którego zadaniem jest takie wykorzystanie masy upadłości, żeby w możliwie największym stopniu pokryć zobowiązania, wykazane na liście wierzytelności.

Tu ważna uwaga: powierzenie zarządzania majątkiem syndykowi w żaden sposób nie ogranicza twojej wolności ani praw obywatelskich. W żadnym wypadku nie należy tego utożsamiać z ubezwłasnowolnieniem. Jedyna swoboda, z jakiej na jakiś czas musisz zrezygnować, to możliwość dowolnego rozporządzania swoimi pieniędzmi i składnikami majątku.

Po drugie: upadłość to nie upadek

Zła sława upadłości wynika w pierwszym rzędzie z pejoratywnego i dość mocno stygmatyzującego znaczenia samego słowa upadłość, jak i jego synonimów: bankructwo, plajta, krach i innych. W każdym przypadku nieodłącznie towarzyszy im poczucie wstydu, a w wielu przypadkach również obawa przed posądzeniem o nieuczciwość. Strach przed „naznaczeniem” upadłością jest więc często przykrywany działaniami mającymi odsunąć w czasie widmo bankructwa, w praktyce oznacza to jednak najczęściej wpadanie w spiralę zadłużenia: pożyczamy pieniądze w jednym miejscu, żeby spłacić je w kolejnym. I tak w nieskończoność, dopóki wszystkie dostępne źródła nie wyschną. Wtedy jednak najczęściej okazuje się, że jest już za późno.

Niezbyt szczęśliwe sformułowania językowe są od niedawna nieco łagodzone: w samym postępowaniu częściej mówi się o działaniach naprawczych, restrukturyzacji, czy układzie z wierzycielami. To również nieco pomaga w zrozumieniu istoty instytucji upadłości: nie ma cię pogrążyć, tylko tak poukładać sprawy, żeby wyplątać cię z problemów.

Ogłoszenie upadłości jest twoim prawem, a nie karą za długi. Oczywiście nie należy również do przyjemności, bo niemal zawsze wiąże się z radykalnym obniżeniem poziomu życia, pożegnaniem z ulubionymi gadżetami i innymi zgromadzonymi dobrami, ale często okazuje się jedyną szansą na definitywne rozwiązanie problemu nadmiernego zadłużenia. Warto też pamiętać o tym, że jednym z warunków ogłoszenia upadłości jest niezawiniony charakter okoliczności, które doprowadziły do zadłużenia, czyli wszystkie sytuacje, które były trudne lub niemożliwe do przewidzenia w momencie podejmowania decyzji o zaciągnięciu długu: utrata pracy, zmiana sytuacji rynkowej, nieuczciwość osób trzecich (np. podmiotów nie płacących za wykonywaną dla nich pracę) i oczywiście wszystkie zdarzenia o charakterze losowym. Swego czasu dość głośna była historia pewnego dziennikarza, który popadł w długi z powodu uzależnienia od hazardu. Jemu również ogłoszenie upadłości pomogło stanąć z powrotem na nogach. I jeszcze jedna ważna sprawa: twoje poczucie winy z powodu błędnych decyzji to nie to samo, co rzeczywista wina. Jeśli nie zaciągnąłeś długu z założeniem, że nie będziesz go spłacał – nie masz powodów do obaw.

Jeszcze nie jesteś przekonany, że warto? To może przekona cię to, że celem postępowania upadłościowego jest oddłużenie i uwolnienie od zobowiązań, które w wyniku upadłości zostają ostatecznie umorzone, podczas gdy działania windykacyjne, prowadzone np. przez komorników, zawsze mają na celu odzyskanie należności w pełnym wymiarze. Z chwilą ogłoszenia upadłości twój dług przestaje się powiększać, tymczasem w „tradycyjnym” procesie windykacji odsetki i koszty prowadzonych działań z dnia na dzień rosną. Postępowanie upadłościowe trwa też zawsze określony czas (zazwyczaj do trzech lat), z komornikiem na karku możesz nawet dożyć swoich dni. To chyba wystarczające argumenty za podjęciem tej decyzji.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

Ryszard W.
06 grudnia 2017 o 10:42
Odpowiedz

Upadłość wcale nie jest takim złym rozwiązaniem. Sam się o tym przekonałem, a we wszystkim pomogła mi firma Eureka ze Szczecina. Teraz zaczynam od nowa i nie popełnię już tych błędów co wcześniej.

~Ryszard W.

06.12.2017 10:42

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty