Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję
Skład i postać: Maxigra Go 25 mg. Każda tabletka do rozgryzania i żucia zawiera 25 mg syldenafilu tworzącego się in situ z 35,12 mg syldenafilu cytrynianu. Substancje pomocnicze o znanym działaniu: każda tabletka zawiera 2,15 mg aspartamu (E951) i 70,4575 mg laktozy jednowodnej. Wskazania: Produkt leczniczy Maxigra Go jest wskazany do stosowania u dorosłych mężczyzn z zaburzeniami erekcji, czyli niezdolnością uzyskania lub utrzymania erekcji prącia wystarczającej do odbycia stosunku płciowego. W celu skutecznego działania produktu leczniczego Maxigra Go niezbędna jest stymulacja seksualna. Przeciwwskazania: Nadwrażliwość na substancję czynną lub na którąkolwiek substancję pomocniczą. Ze względu na wpływ syldenafilu na przemiany metaboliczne, w których biorą udział tlenek azotu i cykliczny guanozynomonofosforan (cGMP) nasila on hipotensyjne działanie azotanów. Przeciwwskazane jest zatem równoczesne stosowanie syldenafilu z lekami uwalniającymi tlenek azotu (takimi jak azotyn amylu) lub azotanami w jakiejkolwiek postaci. Jednoczesne stosowanie inhibitorów PDE5, w tym syldenafilu, i leków pobudzających cyklazę guanylową, takich jak riocyguat, jest przeciwwskazane, ponieważ może prowadzić do objawowego niedociśnienia tętniczego. Produktów leczniczych przeznaczonych do terapii zaburzeń erekcji, w tym syldenafilu nie należy stosować u mężczyzn, u których aktywność seksualna nie jest wskazana (np. pacjenci z ciężkimi chorobami układu sercowo-naczyniowego, takimi jak niestabilna dławica piersiowa lub ciężka niewydolność serca). Produkt leczniczy Maxigra Go jest przeciwwskazany u pacjentów, którzy utracili wzrok w jednym oku w wyniku niezwiązanej z zapaleniem tętnic przedniej niedokrwiennej neuropatii nerwu wzrokowego (ang. non-arteritic anterior ischaemic optic neuropathy, NAION) niezależnie od tego, czy miało to związek, czy nie miało związku z wcześniejszą ekspozycją na inhibitor PDE5. Nie badano bezpieczeństwa stosowania syldenafilu w następujących grupach pacjentów: pacjentów z ciężką niewydolnością wątroby, hipotonią (ciśnienie krwi < 90/50 mm Hg), po niedawno przebytym udarze lub zawale mięśnia sercowego oraz ze stwierdzonymi dziedzicznymi zmianami degeneracyjnymi siatkówki, takimi jak retinitis pigmentosa (niewielka część tych pacjentów ma genetycznie uwarunkowane nieprawidłowości fosfodiesterazy siatkówki). Stosowanie syldenafilu u tych pacjentów jest przeciwwskazane. Podmiot odpowiedzialny: Zakłady Farmaceutyczne Polpharma S.A. Dodatkowych informacji o leku udziela: Polpharma Biuro Handlowe Sp. z o.o., ul. Bobrowiecka 6, 00-728 Warszawa, tel. +48 22 364 61 00; fax. +48 22 364 61 02. www.polpharma.pl. ChPL: 10.10.2016 r.

Empatyczne dziecko – wywiad z Wojciechem Eichelbergerem

Tata na medal

Tata na medal Empatyczne dziecko – wywiad z Wojciechem Eichelbergerem

Rodzice marzą o tym, by ich dzieci były w przyszłości dobrymi ludźmi, by miały szczęśliwe rodziny, by same były szczęśliwe. Słyszymy, że nic z tego nie wyjdzie, jeżeli jako dorośli ludzie nie będą potrafili być empatyczni, rozumieć uczucia innych dookoła siebie, współodczuwać...

Tagi: ojciec , dziecko , wychowanie , empatia , jak wychować dobrego czlowieka

Tata na medal Empatyczne dziecko – wywiad z Wojciechem Eichelbergerem

Tymczasem dowiadujemy się, że wirtualne przyjaźnie na Facebooku i ograniczone kontakty z rówieśnikami "w realu" oraz mniejsze rodziny - wszystko to nie sprzyja rozwijaniu w dzieciach empatii. Czy rodzic może temu jakoś zaradzić? Czy empatii i współczucia możemy dziecko nauczyć? Jak to zrobić?

Wojciech Eichelberger: Zacznijmy od tego, że dzieci nie trzeba uczyć współczucia i empatii, to dorośli mogą się od nich uczyć. Właściwie postawione pytanie powinno brzmieć: "Jak nie oduczyć dzieci współczucia i empatii?"

No więc: Jak nie oduczyć dzieci współczucia i empatii?

Przede wszystkim, nie wyśmiewać naturalnych u większości dzieci odruchów empatii i współczucia np. wobec innych krzywdzonych dzieci, cierpiących dorosłych, poniewieranych i zabijanych zwierząt czy ścinanych starych drzew.

Dziecięca zdolność do empatii często wprowadza nas rodziców w zakłopotanie, bo obnaża nasze znieczulenie i zaślepienie, które uznaliśmy za właściwe przygotowanie do życia. Dlatego - na zasadzie kulturowo-pokoleniowej fali - współczucie i empatia traktowane są jako przejaw niedojrzałości, naiwności i słabości. Z tego samego powodu dzieci wierne tym naturalnym odruchom są często mobbingowane przez zdeprawowane dziecięce ofiary powszechnej „darwinowskiej” socjalizacji, a przez większość dorosłych traktowane z ironią i politowaniem.

Czy mówimy tu również o tym, w jaki sposób przedstawiane jest dziecku jedzenie mięsa?

To tylko jeden z wielu przejawów darwinowskiej socjalizacji (albo ultra-liberalnej czy rynkowej ) - czyli promującej dominację i rywalizację, prawo przetrwania silniejszego, eliminację słabszych i tych, którzy sobie gorzej radzą.

Skrajnie darwinowską ideologią był/jest nazizm - uznający biologiczną i kulturową dominację jednej rasy/narodu nad wszystkimi innymi. Darwinowska toksyna zatruwa także umysły wszelakich religijnych fundamentalistów i dogmatycznych ideologów, którzy swoje pomysły i przekonania uznają za jedynie słuszne i dążą do narzucenia ich innym. Ale by dać sobie moralne prawo do narzucania innym naszej władzy i poglądów czy wręcz odmawiania prawa do godności i istnienia, najpierw potrzebujemy wywyższyć siebie i poniżyć, a nawet wzgardzić innymi. Empatia, współodczuwanie i towarzysząca im pokora stanowią dla takiej mentalnej operacji przeszkodę nie do pokonania. Więc aby się zsocjalizować, w pierwszym rzędzie ich właśnie musimy się pozbyć.

Użyjmy drastycznego przykładu z historii nazizmu. Przygotowywanie młodych kadr bezlitosnych, okrutnych esesmanów wymagało wczesnego i radykalnego treningu. Zajmowała się tym dziecięco-młodzieżowa organizacja Hitlerjugend. Wybrane dzieci - głównie chłopcy sieroty lub ci anonimowo spłodzeni przez „rasowych” oficerów w hodowlach „nadludzi”, czyli w Domach Matek - oddawano pod opiekę Hitlerjugend i poddawano je skrajnie okrutnej edukacji. M.in. chłopcom pozwalano przez wiele miesięcy hodować szczeniaczki i przywiązywać się do nich by po jakimś czasie nakazać właścicielom wykonanie na swoich pupilach zaplanowanej egzekucji. W ten sposób raz na zawsze łamano dzieciom serca i sumienia, wykorzeniano wszelką zdolność do empatii i współodczuwania - i otwierano drogą do popełniania niewyobrażalnych okrucieństw w ramach swojej przyszłej służby w SS. Autorzy tego wychowawczego projektu dobrze wiedzieli, że wykonanie rozkazu: Zdradź/zabij to, co kochasz - zamienia serce w głaz, rujnuje sumienie, kasuje poczucie godności i przynależności do ludzkiej rodziny, skazując wykonawcę takiego rozkazu na dożywotnie, niewolnicze podporządkowanie rozkazodawcy. Na tej zasadzie rekrutują kandydatów organizacje przestępcze.

Jak to się ma do jedzenia mięsa?

Uwzględniając wszelkie proporcje i różnice, nie sposób nie zauważyć, że nieświadomie, miękko, niezauważalnie, w imię troski o dobre wyżywienie - kolejne pokolenia poddawane są procedurze, która ma podobną dramaturgię. Dotyczy to szczególnie młodych pokoleń dojrzewających w miastach, gdzie dorasta teraz większość ludzkości. Wiejskie dzieci dziedziczą po przodkach zdystansowany i użytkowy stosunek do zwierząt. Na ogół nie bawią się zwierzęcymi pluszakami, nie hodują i nie przywiązują się do swoich zwierzęcych wychowanków. Od początku wiedzą, że rolą gospodarskich zwierząt jest pomagać człowiekowi w pracy i dostarczać pokarmu. Taki stosunek do zwierząt wprawdzie nie rozwija empatii i współczucia dla słabszych, ale ma jedną ważną zaletę - jest wolny od hipokryzji.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

Podoba Ci się serwis?
Kliknij "Lubię to".

Zamknij
facebook
raporty
Raporty