Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Test: BMW X4 35d xDrive – ciężki do zaszufladkowania

Samochody

Samochody Test: BMW X4 35d xDrive – ciężki do zaszufladkowania

Myślałem, że sprawa z BMW X4 będzie prosta. Że to jest auto, które albo się kocha, albo nienawidzi. Mną jednak targają sprzeczne uczucia…

Tagi: bmw , test BMW , test samochodu

Jest piękna, ciepła niedziela pod koniec kwietnia. Świeci słońce, dziewczyny chodzą w lekkich sukienkach, a ja siedzę w kawiarnianym ogródku i popijam modne latte. Właśnie wysiadłem z ponad trzystukonnego BMW, które rozpędza się do setki w pięć sekund. Wszystko powinno być idealnie. I prawie jest. Problem w tym, że… ze swojego miejsca widzę samochód, którym przyjechałem. I choć wpatruje się w niego już dobre pół godziny, nadal nie mogę przekonać się do tego, jak wygląda.

BMW X4 powstało jako wersja coupe modelu X3, ma też nieco wydłużony rozstaw osi. Mówcie co chcecie – dla mnie prezentuje się, jakby na X3 po prostu ktoś usiadł, rozpłaszczając tylną część nadwozia. Większego i starszego X6 też nie lubię. Nie lubię też wizerunku, który jest powiązany z tymi modelami – silnie odwołującego się do stereotypów, które wciąż doskwierają marce z Bawarii. Mówiąc wprost, BMW X4 jest niezbyt ładne i pachnie nuworyszowską ostentacją.

Mimo że lubię czerwone lakiery na samochodach, to ten tutaj jeszcze bardziej podkreśla krzykliwy charakter modelu. Wszystko to sprawia, że spojrzenia ekip budowlanych z Lublinów stających obok mnie na światłach prawie zabijają, a przechodnie zawsze patrzą się na X4 – ale niekoniecznie z zachwytem. No dobra. Ponarzekałem. Jeżeli jeszcze nie macie dość czytania, to lepiej zapnijcie pasy. Bo teraz narzekać już (prawie!) nie zamierzam.

Bo kogo tak naprawdę obchodzi, co obcy ludzie myślą o naszym aucie, jeśli jest ono kawałem cholernie dobrej maszyny? Takiej, z której wysiada się z uśmiechem i szuka się każdej sposobności, by przejechać się choćby kawałek?

Dawno w żadnym aucie tak nie miałem. Coraz częściej traktuję samochody po prostu jako środek do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Uwielbiam jeździć, ale nie zawsze mam ochotę na to, by wrócić do domu okrężną drogą. Tym razem to droga stawała się celem.

W SUVie? – zapytają oburzeni puryści. Rozumiem ich, bo sam pomyślałbym podobnie. W końcu auto tej wielkości teoretycznie powinno być ciężkim, ospałym klocem, który podpiera się lusterkami w każdym zakręcie. Tyle że tu jest zupełnie inaczej. To teraz parę słów o tym, co sprawia, że X4 tak dobrze jeździ.

Po pierwsze, jest to silnik. Trzylitrowy, sześciocylindrowy diesel wspomagany dwiema turbosprężarkami wytwarza 313 KM i potężne 630 Nm momentu obrotowego. Powiedzieć, że „w żadnych warunkach nie brakuje mu mocy” to powiedzieć zdecydowanie za mało. Katapultowanie X4 spod świateł jest po prostu uzależniające (5.2 sekundy do setki!), a i przy wyższych prędkościach auto nadal z wielką siłą prze do przodu. Zabawa kończy się tuż przed 250 km/h. Jako bonus – przyjemny dźwięk 6 cylindrów (tak, diesel potrafi brzmieć miło – może z wyjątkiem momentów, kiedy jest zupełnie zimny).

Wraz z silnikiem, idealną parę stanowi obecna tu w standardzie, automatyczna skrzynia biegów. Ma osiem biegów i właściwie ani razu nie czułem potrzeby skorzystania z łopatek za kierownicą. Skrzynia w trybie automatycznym działa wystarczająco sprawnie i płynnie, nie zwlekając z redukcjami i błyskawicznie wrzucając wyższe biegi.

Reakcja na gaz jest znakomita, zwłaszcza w trybie Sport + (w którym ograniczone jest także działanie systemów stabilizujących). Są tu również tryby Eco Pro, Comfort i Sport, zaś nawet w tym najbardziej ekologicznym auto nie staje się irytująco ospałe.

1 2
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty