Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Czterdziestolatek na szosie. Trek Emonda SL6 – niezawodna maszyna

Rowery

Apetyt rośnie w miarę jedzenia – to wiadomo, podobnie jak fakt, że to powiedzenie odnosi się nie tylko do posiłków. Ja mam tak samo z zabawą w kolarstwo: każde nowe osiągnięcie powoduje, że następnym razem chcę więcej, szybciej, dalej. W sumie… całkiem podobnie jak w życiu, ale o tyle przyjemniej, że tutaj kolejne małe sukcesy przychodzą znacznie szybciej: kiedy już na dobre zaczął się sezon, postępy widać z tygodnia na tydzień.

Tagi: sport dla faceta po 40. , rower dla faceta , velo 40+ , kolarstwo szosowe

Rowery Czterdziestolatek na szosie. Trek Emonda SL6 – niezawodna maszyna

Bardzo podobnie mam z samym stosunkiem do sprzętu. Kiedy dwa lata temu zaczynałem na powrót tę przygodę z rowerem, postawiłem na rozwiązanie najbardziej optymalne ekonomicznie i funkcjonalnie: aluminiową ramę, karbonowy widelec i całkiem sprawny, choć nie doskonały osprzęt z grupy Shimano 105. Na początek wystarczyło i nadal to rozwiązanie polecam wszystkim początkującym.

Kiedy się zaczyna, największym problemem jest zrozumienie tego, jak podczas długiego wysiłku działa nasz organizm – zanim odkryjemy, gdzie leżą nasze supermoce i ograniczenia, możliwości sprzętu są na drugim planie, bo i tak nie jesteśmy w stanie w pełni ich wykorzystać. Najdobitniej przekonałem się o tym, testując kilka rowerów od Fuji, na których jeździło mi się z pewnością wygodniej i łatwiej, ale moje osiągi, mierzone choćby porównaniami segmentów na Stravie, nadal były na podobnym poziomie. Nie byłem w stanie z lepszych rowerów wycisnąć wiele więcej niż z mojego pierwszego, aluminiowego Focusa.

Aż na początku tego sezonu dosiadłem Treka Emondę SL6. Najpierw z mieszanymi uczuciami, zwłaszcza w kwestii wyglądu – ten rower zupełnie nie rzuca się w oczy i jeśli ktoś myśli o zadaniu szyku w peletonie, będzie raczej rozczarowany: minimalizm w formie jest tu posunięty do granic możliwości: czarna matowa rama z czarnym malowaniem. I choć podobno czarny wyszczupla, to tutaj na pierwszy rzut oka rower sprawiał wrażenie potwornie ciężkiego. Nic bardziej błędnego: całość waży niewiele ponad 7,5 kg, co w sprzęcie ze średniej półki cenowej (wg cennika Treka rower kosztuje niecałe 11.000 zł) jest bardzo dobrym wynikiem.

Ale oczywiście nie sama waga, a tym bardziej nie szata graficzna są tymi powodami, dla których warto rozważyć ofertę Treka. Zdecydowanie jest nim pewien unikalny sposób, w jaki rower reaguje na pracę kolarza. Rama zbudowana jest z karbonu OCLV 500, co w nomenklaturze producenta oznacza po prostu średnią półkę – jest odrobinę ciężej, niż w rowerach najwyższej klasy (SLR 10, topowy model z serii Emonda, długo wyznaczał granice możliwości, jeśli idzie o wagę roweru: poniżej 5 kg!), ale istotnie lżej i – co ważniejsze – sztywniej, niż w konstrukcjach wykorzystujących włókna OCLV 300.

Co to oznacza w praktyce? Otóż rower prowadzi się niezwykle precyzyjnie, ale jednocześnie bez charakterystycznych dla tak sztywnych konstrukcji szarpnięć. Najlepiej daje się to odczuć przy pokonywaniu ostrzejszych podjazdów – kolejne biegi wskakują bardzo płynnie i bez najmniejszego problemu można utrzymać równe tempo pedałowania, nie czując większych oporów ze strony drogi, ani szarpnięć napędu. A jednocześnie ma się wrażenie, że cała energia z pedałowania jest bez żadnych strat przekazywana na koła. Niektórzy recenzenci nazywają tę charakterystykę „aksamitną”, co mnie osobiście niezbyt przekonuje, ale być może rzeczywiście oddaje w jakimś stopniu istotę tych wrażeń.

Skoro jesteśmy przy napędzie: Emonda SL6 jest wyposażona w pełną grupę Ultegra, która jest doskonałym kompromisem między rozsądną ceną a niską wagą i precyzją pracy całego mechanizmu. Dla jeżdżących po płaskim terenie fabryczna korba (z tarczami 50/34) może okazać się odrobinę za mała, ale Emonda najlepiej czuje się na pagórkach lub w górach i to z myślą o takiej jeździe została skonstruowana.

Wielu użytkowników zwraca uwagę na koła, jako na rzekomo najsłabszy punkt całej konstrukcji. I faktycznie: jeśli patrzeć na nie od strony potencjalnych osiągów, to rozwiązanie Bontragera (należącej do Treka marki akcesoriów) nie rzuca tu na kolana.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty