Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Czterdziestolatek na szosie. Badania kontrolne

Rowery

Sygnałem do startu nowego sezonu kolarskiego jest dla mnie zawsze zmiana czasu na letni. To oznacza, że można już po pracy wsiąść na rower, przejechać 40-50 kilometrowy trening i zdążyć wrócić, zanim zapadną ciemności.

Tagi: sport dla faceta po 40. , rower dla faceta , velo 40+ , kolarstwo szosowe

Rowery Czterdziestolatek na szosie.  Badania kontrolne

Najwyższa zatem pora na start. Jeśli wszystko pomyślnie się ułoży, to w tym sezonie również przetestujemy kilka rowerów, opowiemy trochę o sprzęcie, popracujemy nad mocą, sprawdzimy kilka ciekawych tras, a przede wszystkim: będziemy się cieszyć kolejnymi pokonywanymi kilometrami.

Ale zanim z tym wszystkim na dobre ruszymy, mały apel do wszystkich facetów po czterdziestce: Panowie, badajcie się!

Mój poprzedni sezon skończył się nieco przedwcześnie, a przygotowania do obecnego ruszyły później niż zwykle, z powodu dokuczliwego bólu w stopie. Miałem mnóstwo teorii na ten temat: od uszkodzenia podczas jakichś prac remontowych, po kontuzję, nabytą na siłowni, gdy sobie zbyt mocno spiąłem paskami stopy na trenażerze. Wiele pomysłów, byle tylko nie dopuścić do siebie myśli, że jest to jakiś sygnał od organizmu. Bo jakże to? Ja, facet ledwie po czterdziestce, ciągle aktywny, niepalący, nienadużywający alkoholu, z jedyną słabością do dobrego (i – niestety – niezbyt regularnego) jedzenia, z podręcznikowym ciśnieniem, słowem: okaz zdrowia (z niewielką nadwagą), miałbym się poddać jakiejś dolegliwości? Nie takie rzeczy ze szwagrem…

Ale kiedy Nowy Rok przywitałem z opuchniętą jak balon stopą, wyjąc z bólu, gdy dotknęła jej choćby kołdra, zapadła mocno spóźniona decyzja: pora na wizytę u lekarza. „Winnym” okazał się być kwas moczowy, który odkładając się w stawach ulega krystalizacji, co jest właśnie przyczyną tak silnego bólu. A skąd się bierze? Przede wszystkim z diety, zbyt bogatej w tzw. puryny. Nie dla mnie więc piwo po treningu, większość ryb i owoców morza (uwielbiam!), wszelkiego rodzaju podroby (też lubię), grzyby (na szczęście oprócz kurek) oraz większość roślin strączkowych, bez których na szczęście można jakoś przeżyć ;) Chyba największym wyzwaniem, z jakim przyszło mi się zmierzyć, było ograniczenie kawy.

Jest też szczęście w tym nieszczęściu: po zrobieniu wszystkich badań okazało się, że poza tą metaboliczną dolegliwością, wciąż jestem okazem zdrowia. I choćby dla tej wiedzy warto było zapoznać się bliżej z ofertą służby zdrowia, do czego was wszystkich gorąco namawiam.

Siłą rzeczy będzie więc w tym sezonie również sporo o kolarskiej diecie. Czterdziestka do dobry moment, żeby nauczyć się kontrolować swój organizm. To rzecz ważniejsza, niż przedsezonowy przegląd roweru (a’propos: zrobiliście?).

Przebadani? Stan łańcucha sprawdzony? Koła napompowane? Zatem ruszamy :)
Jaką trasę polecicie na weekend?

Mariusz Czykier

Wejdź na FORUM!
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty