Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Po czterdziestce i wciąż na topie

Oni nas inspirują

Oni nas inspirują Po czterdziestce i wciąż na topie

Nie patrz na metrykę, tylko stale powiększaj stan konta, robiąc w życiu to, co wychodzi ci najlepiej i sprawia największą przyjemność. Mniej więcej tak, jak pewien hinduski tenisista, który w wieku 40 lat wygrał kolejny w karierze turniej wielkoszlemowy w deblu – US Open, a miniony sezon zakończył na 10. miejscu w światowym rankingu.

Leander Paes, bo o nim mowa, to jeden z najlepszych tenisistów na świecie, który wyspecjalizował się w grze podwójnej. Uchodzi za jednego z najbardziej widowiskowo grających zawodników. Wspaniale operuje wolejem i ma wrodzony talent do zagrania genialnego skróta (dropszota), który „gaśnie” tuż za siatką. Nic dziwnego, że te nieprzeciętne umiejętności pozwoliły mu triumfować w czterech największych turniejach na świecie i wyniosły na pozycję lidera rankingu deblistów, już w 1999 roku. Pozwalają też kontynuować długoletnią karierę także po czterdziestce. I to z powodzeniem, jakiego mogą pozazdrościć mu młodsi tenisiści.

Odpalił po urodzinach. Czterdziestych

Pierwsze półrocze minionego roku nie wróżyło takiego sukcesu hinduskiemu tenisiście. Paes, który grał w turniejach to z jednym, to znów z innym partnerem, docierał maksymalnie do drugiej, trzeciej rundy. Na tydzień przed rozpoczęciem słynnego Wimbledonu – 17 czerwca – Leander obchodził czterdzieste urodziny. A po nich... wrzucił piąty bieg, odpalił i grał niczym natchniony. Na trawiastych kortach w Londynie, w parze z czeskim tenisistą 35-letnim Radkiem Stepankiem, gromili kolejnych rywali. Ich moc odczuli także polscy tenisiści Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, którzy w walce o ćwierćfinał Wimbledonu przegrali z czesko-hinduskim duetem 4:6, 2:6, 4:6. Paes i Stepanek zatrzymali się dopiero w półfinale, co podrażniło ich rozbudzone apetyty. Rozpoczęli cykl turniejów poprzedzający US Open. W jednym z nich, w Cincinnati udzielili surowej lekcji polskiej parze, zwyciężając Jerzego Janowicza i Łukasza Kubota 6:3, 6:4. Tydzień przed US Open Leander zagrał w turnieju w Winston-Salem, ale... z innym partnerem – Kanadyjczykiem Danielem Nestorem.

Nawiasem mówiąc, Hindus znany jest z tego, że w swojej długoletniej karierze występował w deblu z ponad stu różnymi partnerami i to z wielkimi sukcesami! „W deblu oprócz wiary w umiejętności, bardzo ważna jest pasja i komunikacja z partnerem. Jeśli jesteś pasjonatem, to osiągniesz to, co chcesz. A komunikować musisz się na tyle dobrze, aby być dobrym uczniem, chłonąć wiedzę i uczyć się” – mówił Paes.

Wróćmy jednak do Winston-Salem. Duet Paes/Nestor, liczący wówczas w sumie 80 lat, nie dał szans rywalom i pewnie zwyciężył w turnieju. Podbudowany 52. triumfem w karierze w deblu Leander wystartował w US Open, ale w parze z Radkiem Stepankiem. Na nowojorskich kortach radzili sobie świetnie, choć końcowe zwycięstwo nie przyszło im łatwo. Między innymi, w półfinale pokonali najlepszy obecnie debel świata – słynnych amerykańskich bliźniaków, Boba i Mike'a Bryanów. Za ósmy w karierze wielkoszlemowy tytuł Paes otrzymał czek na 230 tysięcy dolarów.

Wyzwaniem nie jest ciało, ale umysł

Pytany wówczas o wiek Hindus odpowiedział: „W pewnym momencie na pewno zatrzymam się, ale teraz jestem bardziej zdrów, niż kiedykolwiek byłem. Moim wyzwaniem nie jest ciało, ale umysł. Moje ciało jest cały czas gotowe do ciężkiej pracy. Trenuję wciąż intensywnie, choć już nieco mniej godzin niż dawniej. Czterdziestka, to niewiele. Dzięki niej zdałem sobie tylko sprawę, że tak wiele już osiągnąłem, jako człowiek, ojciec, biznesmen, sportowiec i przyjaciel” – mówił Paes.

1 2
Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty