Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Bjoerndalen - czterdziestolatek wciąż zaskakuje świat

Oni nas inspirują

Oni nas inspirują Bjoerndalen - czterdziestolatek wciąż zaskakuje świat

„Z psychologicznego i anatomicznego punktu widzenia jest niemal niemożliwe, by człowiek w takim wieku, w tak wymagającej dyscyplinie był lepszy od znacznie młodszych kolegów” - mówią naukowcy. A ten czterdziestolatek pojechał po raz szósty na igrzyska i zdobył swój siódmy złoty medal! Co, kto go inspiruje? Obsesyjna miłość do biathlonu i samouk-motywator, który kiedyś wcisnął mu odkurzacz za 3,5 tys. dolarów.

Tagi: sport , igrzyska , Bjoerndalen , cena , cel

Oni nas inspirują Bjoerndalen - czterdziestolatek wciąż zaskakuje świat

Głód zwycięstwa sprawił, że norweskie media zaczęły go nazywać „Kanibalem”. Ole Einar Bjoerndalen, bo o nim mowa, już dawno zasłużył na miano legendy za życia. W ogóle nie pije alkoholu, nie podaje ręki, za wyjątkiem, gdy przyjmuje gratulacje na podium. Zawsze ma przy sobie płyn dezynfekujący, a w bagażu za każdym razem znajduje miejsce dla własnego... odkurzacza.

Motywator od odkurzacza

Dzięki swej pedantyczności Norweg ma między innymi wspaniałego motywatora, który kilkanaście lat temu chciał mu sprzedać... odkurzacz za 3,5 tys. dolarów. Techniki i metody oddziaływania na ludzką psychikę, jakie zaprezentował ów sprzedawca, wywarły takie wrażenie na Bjoerndalenie, że ten postanowił go zatrudnić na własny koszt i dzięki jego pomocy sięgnął po pierwsze olimpijskie złoto (Nagano 1998). Dzięki tej współpracy samouk motywator – Øyvind Hammer – do dziś robi zawrotną karierę w sporcie i w biznesie, jako mistrz motywacji oraz wydajności.

Jeszcze większą obsesją niż porządek i czystość jest dla Bjoerndalena biathlon. Do zawodów przygotowuje się od lat w Alpach, w samotności. W spartańskich warunkach, na twardym łóżku, w niedogrzanych pomieszczeniach, bo uważa, że „luksus rozpieszcza”. Ostatnio kupił sobie dwie przyczepy kempingowe, aby w nich zamieszkać i mieć jak najbliżej do biegowych tras. Nie inaczej wyglądały przygotowania do jego szóstych igrzysk w karierze.

„Przede mną wielkie wyzwanie, kolejne zimowe igrzyska, na których nie zamierzam być statystą. W Soczi może się wszystko wydarzyć” – przepowiadał tuż przed rozpoczęciem igrzysk norweski czterdziestolatek.

Choć kolejny sukces rodził się nieco w bólach. Ostatnio nie tylko coraz gorzej spisywał się na biathlonowych trasach, ale i prywatnie nie układało mu się najlepiej. Rozstał się ze swoją żoną Natalie Sander, zaszył się w jednym z norweskich lasów i... leczył kontuzję kręgosłupa. Wydawało się, że to koniec jego wielkiej kariery.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (1) / skomentuj / zobacz wszystkie

...
15 lutego 2014 o 10:23
Odpowiedz

Może ma astmę jak wszyscy Norwedzy?

~...

15.02.2014 10:23
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty