Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Zamiatanie (Jacek Sikora)

Męska psychologia

Męska psychologia Zamiatanie (Jacek Sikora)

To ciekawe jak bardzo nie przywiązujemy wagi do prostych czynności. Nie dbamy o to, jak zakładamy spodnie, nie dbamy o to, jak ścielimy łóżko, nie dbamy o to, jak jemy. Te czynności są tak proste, że szkoda nam czasu na zajmowanie się nimi i może właśnie dlatego znikają one z naszej świadomości.
Tekst nadesłany przez użytkownika.

Tagi: świadomość , doświadczenie , wiedza , zen , kondycja , porządek

Męska psychologia Zamiatanie (Jacek Sikora)

Nauczyłem się zamiatać, kiedy skończyłem 43 lata. A właściwie nawet wtedy nie nauczyłem się jeszcze zamiatać, a zaledwie dotknąłem świadomie mojej nieumiejętności, nieumiejętności zamiatania. Żeby posiąść tę świadomość musiałem przekroczyć ocean i dzień za dniem zamiatać Zendo w Sonoma Mountain Zen Center. Nie, oczywiście, że wcześniej w moim życiu już zamiatałem, ale raczej nie przywiązywałem do tego żadnej wagi, podobnie jak do zakładania spodni, ścielenia łóżka i jedzenia. No, bo niby cóż takiego fascynującego jest w zamiataniu, ścieleniu łóżka czy zakładaniu spodni?

Tak naprawdę, to dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że być może wcale jeszcze nie zdobyłem świadomości zamiatania, bo świadomość nieumiejętności daleka jest jeszcze od świadomości umiejętności, ale nawet ta nie jest jeszcze celem ostatecznym. Podobnie jak i wszystko inne tak i umiejętność zamiatania przechodzi przez cztery stadia świadomości, cztery stadia świadomości zamiatania. Na razie zrozumiałem jedynie, że wcześniej nie umiałem zamiatać. Taki stan można nazwać stanem świadomej nieświadomości. Tuż przed, była nieświadoma nieświadomość i może właśnie od niej zacznę te rozważania.

Nieświadoma nieświadomość to stan, w którym nie wiemy, że czegoś nie wiemy. W tym stanie wydaje nam się, że wiemy, ale to nieprawda, po prostu ignorujemy naszą niewiedzę i na tej podstawie sądzimy, że posiadamy wiedzę. Patrzymy na jeżdżącego na rowerze i wydaje się to łatwe, że i my tak potrafimy. Obserwujemy, jak ktoś płynie pięknym crowlem w poprzek jeziora i wyraźnie widzimy, że to nic trudnego. Każdy by tak potrafił. Spoglądamy na jeźdźca galopującego na koniu i nawet to nie wydaje się takie trudne – on po prostu siedzi na koniu i nic nie robi. Czyż nie wygląda to właśnie tak? Tak też było z moim zamiataniem i trwało to przez 43 lata. Ja po prostu nie wiedziałem, że nie wiem. Zamiatałem, praca była wykonana, śmieci zebrane, liście zgrabione, więc wszystko jest OK. Niechby ktoś spróbował powiedzieć, że nie umiem zamiatać! W czym więc tkwił problem?

Podobno, by nauczyć się wiosłować, trzeba trzykrotnie nabawić się na dłoniach pęcherzy od wiosłowania. Tych od wiosłowania nabawiłem się co najmniej trzykrotnie, więc wydawało mi się, że umiem. Niestety to tylko kolejny przykład nieświadomej nieświadomości. Skoro bowiem za każdym razem kiedy wiosłuję pojawiają się pęcherze, to znaczy, że wiosłować nie umiem. Jeszcze więcej razy nabawiałem się pęcherzy od zamiatania i grabienia liści. Jednak znów jest to tylko dowód, że nie umiem lub jak wolałbym napisać, że nie umiałem zamiatać. Właściwie, za każdym razem, kiedy zamiatałem ponad godzinę lub kiedy miałem duży kawałek trawnika do zgrabienia nabawiałem się pęcherzy. W mojej nieświadomej nieświadomości starałem się nabyć odpowiedniej techniki zmieniając ustawienie dłoni na trzonku. Bezskutecznie, za każdym razem po dłuższym zamiataniu pojawiały się pęcherze.

Najlepszym rozwiązaniem było poszukanie winnego za ten stan rzeczy poza sobą, co też wcale nie było takie trudne jak się wydaje. Najczęściej winny moim pęcherzom na rękach był za krótki trzonek miotły, co uniemożliwiało mi przyjecie właściwego ułożenia dłoni. Czasem współwinnym była zbyt stara miotła, za duża ilość liści lub zbyt długa trawa,. Nigdy winnym pęcherzy nie byłem ja. To oczywiste, bo przecież to ja miałem pęcherze na rękach, to ja byłem ofiarą trzonka, liści, trawy i wszystkich innych niekorzystnych okoliczności. Dziś, z perspektywy drugiego stadium świadomości zamiatania, ta oskarżycielska postawa wydaje mi się śmieszna. Z drugiej strony, kiedy uważnie przyjrzymy się naszemu życiu, zobaczymy, że tę postawę prezentujemy niemal wszyscy i niemal codziennie wynajdujemy na zewnątrz nas usprawiedliwienia każdej naszej porażki i każdej naszej krzywdy.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (3) / skomentuj / zobacz wszystkie

Mag
17 marca 2013 o 12:26
Odpowiedz

Dziękuję Panie Jacku:)

~Mag

17.03.2013 12:26
mała
17 marca 2013 o 10:23
Odpowiedz

ale pozamiatał... Swoją drogą, lubię czasem koncentrować się na drobnych rzeczach typu dotyk słońca na twarzy, prześlizgiwanie się materiału podczas zakładania ubrań... Dzieci uczą mnie cały czas, uczą mieć uważność na szczegóły, cieszyć się nimi i zadziwiać pozornie dobrze znanymi rzeczami/wrażeniami. Nie praktykuję zen. Praktykuję siebie ;)

~mała

17.03.2013 10:23
Leszek
22 stycznia 2013 o 18:20
Odpowiedz

Podoba mi się :)

~Leszek

22.01.2013 18:20
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty