Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Asertywność okiem trenera - cz. 4

Męska psychologia

Męska psychologia Asertywność okiem trenera - cz. 4

O tym, co to jest „asertywność”, a czym „asertywność” nie jest, wyjaśnia w czwartej części cyklu o asertywności Wojciech Imielski, trener rozwoju osobistego.

Tagi: asertywność , ćwiczenia , kierownik

Męska psychologia Asertywność okiem trenera - cz. 4

Kiedy prowadzę warsztaty umiejętności interpersonalnych staram się przy wielu okazjach wspominać przynajmniej pokrótce o umiejętności pozytywnego i stanowczego dbania o własne dobro. Szkolenie lub poświęcony asertywności fragment szkolenia zaczynam zwykle od ustalenia, co poprzez szeroko znane pojęcie „asertywność” rozumieją poszczególni uczestnicy zajęć. Udzielane odpowiedzi niezmiennie mnie zaskakują.

Pojęcie asertywności pochodzi, rzecz jasna, z języka angielskiego, w którym assertive oznacza tyle, co „pewny siebie, stanowczy”. Być może ten właśnie źródłosłów sprawia, że w szerokim społecznym rozumieniu asertywność nabrała dość nieprzyjemnego wydźwięku. Od uczestników własnych szkoleń słyszę więc, że asertywność to „pewność siebie”, „rozpychanie się łokciami”, „umiejętność postawienia na swoim za wszelką cenę”, „dążenie po trupach do celu” itd. Bez wątpienia najbardziej niezwykłe rozumienie asertywności zaprezentował pewien handlowiec, który powiedział mi, że jego zdaniem „asertywność to umiejętność powiedzenia sp…j! w taki sposób, by rozmówca był pewien, że usłyszał komplement”(!!!)

Asertywność nader często bywa kojarzona z chamstwem, uporem, egoizmem i bezwzględną realizacją własnych interesów. Dlaczego tak jest? Myślę, że w dużej mierze z powodu zachowań prezentowanych przez niektórych liderów biznesu, którzy – jak zauważył pewnie niejeden trener – wiedzą wszystko i najlepiej, a często uznają za stosowne wymądrzać się również w temacie „asertywności”. Skoro więc uparty, nieprzystępny, impertynencki i bezwzględny menedżer jest „asertywny”… to pewnie cała ta „asertywność” jest interpersonalnie warta tyle samo, co ostra i wulgarna, udzielona podwładnemu reprymenda.

Tymczasem asertywność, zgodnie z intencjami twórców tego pojęcia, jest umiejętnością zdecydowanego dbania o własne dobro przy jednoczesnym pełnym poszanowaniu dobra wszelkich innych osób. Oznacza pozytywną i kulturalną stanowczość, pewność siebie wypływającą z rozsądnego i adekwatnego poczucia własnej wartości oraz umiejętność tworzenia relacji partnerskich, opartych na wzajemnym szacunku i równości, niezależnie od formalnego charakteru stosunku, jaki w konkretnym przypadku łączy dwie lub więcej osób. Asertywne zachowanie wskazane jest w wielu sytuacjach życiowych, pomiędzy osobami o najrozmaitszej kondycji społecznej i każdej innej, w relacji szef – pracownik, pracownik – pracownik, ojciec – syn, siostra - brat itd. Wynika z tego między innymi, że nawet reprymendy czy nagany udzielić można w sposób asertywny – a zatem stanowczy, ale kulturalny, uprzejmy, nie naruszający niczyich dóbr emocjonalnych.

Co oznaczają poszczególne, wymienione składniki asertywności? W tym ujęciu stanowczość to umiejętność trwania przy swoim stanowisku bez ulegania presji zewnętrznej, jeżeli osobą asertywną kieruje uzasadnione przekonanie, że działa

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty