Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Cyfrowa demencja

Klinika ciała i ducha

Klinika ciała i ducha Cyfrowa demencja

Grozi nam cyfrowa demencja. Nasze umysły stają się coraz płytsze. Nasze mózgi tracą sprawność. Jak ją ratować?Dlaczego trzeba podać rękę naszemu mózgowi… i jak to zrobić?

Tagi: mózg , pamięć , sprawność umysłowa , jak ćwiczyć pamięć , ćwiczenia na koncentrację , starzenie mózgu , aparat , lider

Klinika ciała i ducha Cyfrowa demencja

SOS – trzy kropki trzy kreski trzy kropki. Sygnał wezwania na pomoc – głównie na morzu – zaczął światową karierę w 1908 roku. Łatwy do nadania alfabetem Morse’a. Z czasem obok opisowej „Save Our Ship” (Ratujcie Nasz Statek) zyskał bardziej poetycką interpretację „Save Our Souls” (Ratujcie Nasze Dusze). Nie wiem, czy za chwilę nie będziemy zmuszeni do wprowadzenia jego wersji na XXI wiek – ‘Save Our Brains’ czy ‘Save Our Minds’ ( ‘Ratujcie Nasze Mózgi’ czy ‘Ratujcie Nasze Umysły’).

Może uda nam się to zrobić, zanim wszyscy wszczepimy sobie w głowę czip do bezprzewodowego sterowania wszystkim, a następnie krok po kroku oddamy zarzadzanie nim jakiemuś powstającemu już pewnie w laboratoriach serwerowemu Wielkiemu Bratu. Urządzenia diagnostyczne czy wspomagające leczenie schorzeń, już tu i ówdzie, w krytycznych sytuacjach, nosimy w sobie. Nanotechnologia rozwija się oszałamiająco. To pewnie dobrze… i źle jednocześnie. Tik, tak, tik, tak…zgrzyp… Otwierają się z wolna drzwi nowego matrixa… A może są już otwarte na oścież? Póki co jednak to od nas jeszcze zależy, czy wybieramy niebieską czy czerwoną tabletkę…

Żeby było jasne. Nie jestem aspołecznie skrzywionym przeciwnikiem internetu, cyfryzacji, digitalizacji, hiper-komunikacji – rewolucji, porównywanej ciężarem gatunkowym do XVIII-wiecznej rewolucji przemysłowej. Uczestnictwo w tym co nas otacza jest fascynującym doświadczeniem. Pozytywów jest niekończąca się lista a możliwość dotarcia z tym felietonem w mgnieniu oka do praktycznie nieograniczonej ilości czytelników i uzyskanie natychmiastowej informacji zwrotnej, jest pewnie najmniej istotnym z nich. Nie są nam potrzebne kultowe, choć przewrotne życzenia „Obyś żył w ciekawych czasach”. Żyjemy!

Szaleństwem byłoby podejmować próbę wyliczenia wszystkich plusów. Potrzeba nam jednak świadomości, uważności i krytycznej refleksji nad tym, w czym uczestniczymy, jak nas to zmienia i co w związku z tym możemy zrobić, żeby zachować się choć nieco proaktywnie. Czy damy się prowadzić na cyfrową rzeź, jak angielski chłop przekształcony znienacka w robotnika, z wszystkimi społecznymi, mentalnymi a nawet fizycznymi tego konsekwencjami?

Czy to my mamy technologię czy technologia ma nas? Jak zawsze to nie narzędzie jest problemem, a to, ‘po co?’ i ‘jak?’ z niego korzystamy. To już nie jest kwestia higieny umysłowej. To może być jedno z najpoważniejszych wyzwań współczesności!

Z czym się zderzamy?

Internet pełen jest materiałów – od form naukowych przez publicystykę po artystyczne manifesty – komentujących obumieranie więzi społecznych, serwowane nam przez pozorność i naskórkowość wirtualnych kontaktów.

Coraz mocniej przebijają się głosy pokazujące szkodliwość wszechobecnej pornografii, dystrybuowanej z zastosowaniem szerokopasmowego internetu – uzależniającej i fundamentalnie przebudowującej hormonalne mechanizmy dostarczania przyjemności, w sposób prowadzący w skrajnym przypadku do impotencji. Doświadczają jej nawet kilkunastoletni konsumenci takich treści (głównie chłopcy), którzy nie tyle nie umieją, co fizycznie nie mogą już nawiązać normalnych relacji seksualnych w realnym świecie. To, co znaleźli w internecie, faktycznie – fizycznie zmieniło ich mózg. Na szczęście w większości przypadków odwracalnie – pod warunkami przypominającymi terapię uzależnień. I nie chodzi mi tu o moralne oceny zjawiska. Chodzi o to, co technologia kreuje w świecie realnym. Jak zmienia nasz mózg.

O prostych uzależnieniach od internetu, social mediów, gier, itp. nie wspominam, podobnie jak o „kulturze hejtu”, żeby nie zajmować się oczywistościami. Te tematy ‘żyją medialnie’ i nie czuję potrzeby ich szerszego rozwijania. Przywołuję je, żeby pokazać, że zaczynamy konsumować czubek góry lodowej, zbudowanej z rzeczywistych problemów, których dotykamy i będziemy dotykać coraz mocniej, zanurzając się w świecie cyfrowym. Naukowcy i publicyści próbują te zagadnienia usystematyzować i raczej niepokojąco brzmią tytuły ich publikacji: „Cyfrowa demencja” (Manfred Spitzer) „Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg” (Nicholas Carr). Polecam. Te tytuły są zasadne. Nie chodzi wyłącznie o marketing książek, napędzany strachem przed nieznanym.

Szaleństwem byłoby próbować przewidywać wszystkie minusy.

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (0) / skomentuj / zobacz wszystkie

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty