Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

walczyć o małżeństwo, czy nie?

Rozpoczęte przez ~Loo, 02 lis 2012
  • ~Loo
    ~Loo
    Napisane 02 listopada 2012 - 11:48
    biję się z własnymi myślami i nie potrafię podjąć decyzji, w którą stronę powinienem zadziałać. Od pewnego czasu, co tu dużo gadać, nie układa się nam w związku. Niedługo obchodzimy 20lecie naszego małżeństwa, ale bardzo się od siebie oddaliliśmy. Wokół mnie paru moich znajomych jest już po rozwodzie, a byli w podobnej sytuacji. Nie wiem, czy jestem w stanie (czy jesteśmy oboje w stanie) wskrzesić jakąś iskrę w naszym związku i coraz częśiej myślę, że może powinniśmy (z żoną) ten związek po prostu zakończyć. Z drugiej strony - przeżyliśmy z sobą kupę lat i żal jestto wszystko po prostu wyrzucić na śmietnik. Może warto naprawić? Walczyć o małżeństwo? Jakim kosztem? Warto? Jakie są szanse, że odnajdziemy znowu siebie? Że nam się uda.... Jak widzę, że wokół mnie tyle par się rozlatuje - nie wiem co wybrać - zakończyć związek i próbować rozpocząć nowe życie, czy podjąć próbę ratowania małżeństwa. Napomknę, że mamy dziecko (13 lat), a ja nie mam nikogo na boku.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Maja
    ~Maja
    Napisane 02 listopada 2012 - 12:08
    Z tego co piszesz, praktycznie nie ma zadnych przeciwwskazań, żebyś zawalczył o ten związek. Jeśli nie kochasz nikogo innego, żona tez nie rwie się do odejścia, to znaczy, ze jednak coś Was ze sobą wiąże? Może warto od tej strony popatrzyć i zastanowić się, co Was łączy, a co łączyło kiedyś i jak można wskrzesić tamte stare wartości?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Czeladnik
    ~Czeladnik
    Napisane 02 listopada 2012 - 14:08
    Porozmawiaj o tym z żoną, dowiedz się co Ona myśli o waszym związku. Może równierz widzi problem? Bez otwarcia obojga partnerów, "walka" o małżeństwo może nie przynieść klęskę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~StarszyJużGość
    ~StarszyJużGość
    Napisane 02 listopada 2012 - 15:33
    @Loo, pamiętaj, że namiętność, której szukasz przemija tak samo jak uroda i to, co łączy dwoje ludzi nie może opierac się tylko i wyłącznie na powyższych. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, że nie warto wyrzucać na śmietnik tylu spędzonych razem lat i wspomnień. Zawalcz. Po prostu spróbuj jednak poszukać tej iskry.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Szymon
    ~Szymon
    Napisane 03 listopada 2012 - 13:21
    Walcz chłopie - jeszcze możesz :-)
    Moja żona powalczyła, początkowo nawet tego nie zauważałem. Udało jej się. Może i dlatego, że ja sam na bezkresnym morzu rozwodów, nie znałem i nie znam nikogo, kto by rozwodu nie żałował. Mówię o znanych mi facetach. Opinii rozwódek nie znam.
    Chociaż nie, znam jednego zadowolonego. I to nie dowcip, co napiszę: odszedł do starszej od siebie babeczki. Prawie 10 lat różnicy.

    Wymiana na młodą sqrę ? Cipo-wiem, średni pomysł. Taniej wyjdzie pójść do agencji.

    Z drugiej strony, jak nie widzisz w żonie wspierającego Cię kumpla, to ciężko Wam będzie powalczyć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~TERESKA.
    ~TERESKA.
    Napisane 15 grudnia 2012 - 16:05
    Jeśli ją kochasz to walcz!
    Zacznij od drobiazgów . Weź ją na spacer , do restauracji . Domyślam się , że od ostatniego spaceru minęło kupe lat !
    TO POWINNO ZADZIAŁAĆ .
    Jak spodoba się żonie , to zachwilę ona coś wymyśli . Powinno być dobrze .Tylko nie zwlekaj .
    Powodzenia .

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 15 grudnia 2012 - 23:10
    walczyłem i już jestem po rozwodzie, może za krótko ta walka trwała, ale ona się zakochała. Nie miałem szans na zwycięstwo....większy samochód zadziałał cuda.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 16 grudnia 2012 - 00:12
    Nie żałuj jej, jak zakochała się w samochodzie ,chyba że ten większy oznaczał większego penisa u jego właściciela .Ty też możesz powiedzieć że miała małe cytrynki a ty wolisz dorodne arbuzy

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 16 grudnia 2012 - 22:45
    hahahha, miała małe ale zapłaciłem za większe....;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 21 grudnia 2012 - 08:19
    Moja historia jest banalna - dużo młodsza kochanka, "wpadka" przed żoną po około pół roku romansu, dwukrotne wyprowadzki z domu i powroty z zamiarem naprawienia wszystkiego... Tak naprawdę jednak decyzję, że naprawdę zrywam z kochanką podjąłem sam jakieś trzy tygodnie temu. I co? I akurat wtedy moją małżonka dostała takiej schizy, że gdy dowiedziała się o sporadycznych esemesach (miało nie być żadnego kontaktu), to ogłosiła, że nie ma ochoty spędzac ze mną świąt, a po świętach mam odpowiedzieć, jak to sobie dalej wyobrażam. Historia opowiedziana w największym skrócie, bo nie chcę Was zanudzać. Dodam tylko, że na początku miał to być romansik i mały skok w bok bez zobowiązań, ale rozwinął się naprawdę w coś głębszego - wiem, że z obu stron - i skończyć to nie jest (nie było?) łatwo.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 21 grudnia 2012 - 09:55
    Mike, jeśli się zakochałeś to nie kończ tego, Twoje małżeństwo i tak prędzej czy później legnie w gruzach. Miałem podobnie z tym, że to żona miała kochanka, gdy się dowiedziałem obiecywała, że to już koniec. Uwierzyłem i co?....po dwóch latach problem powrócił . Dzisiaj jestem po rozwodzie i usiłuję jakoś na nowo ułożyć sobie życie. W takich sytuacjach nie ma czego ratować bo zawsze problem kochanki/a będzie powracał, zawsze będą kąśliwe uwagi, bo o tym się nie zapomina....
    Pozdrawiam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 21 grudnia 2012 - 10:04
    ~tez40latek napisał:
    Mike, jeśli się zakochałeś to nie kończ tego, Twoje małżeństwo i tak prędzej czy później legnie w gruzach. Miałem podobnie z tym, że to żona miała kochanka, gdy się dowiedziałem obiecywała, że to już koniec. Uwierzyłem i co?....po dwóch latach problem powrócił . Dzisiaj jestem po rozwodzie i usiłuję jakoś na nowo ułożyć sobie życie. W takich sytuacjach nie ma czego ratować bo zawsze problem kochanki/a będzie powracał, zawsze będą kąśliwe uwagi, bo o tym się nie zapomina....
    Pozdrawiam

    Właśnie ten temat powraca na każdym kroku... Już normalnie wcale nie rozmawiamy. Wiem, że "dałem ciała" i że jestem kawał suk...syna, ale w momencie, gdy podjąłem - z rozsądku - decyzję o pozostaniu w rodzinie, zaczęła się taka jazda, że pomału wysiadam psychicznie. I jeszcze ten świateczny czas... Masakra jakaś... Na dodatek czuję, że "ta druga" też pogodziła się z tym, że z Nią nie będę, bo czuję chłód, gdy z Nią telefonicznie rozmawiam. W tej chwili zostałem na lodzie sam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~WROCLAWianin
    ~WROCLAWianin
    Napisane 25 grudnia 2012 - 15:38
    Przygotuj się na rozłam... Wpadłeś w g... a czas świąt to dobra pora aby ukarać Cię, jak to czyni Twoja żona. Powiem tak: Sięgniesz po alkohol - przegrałeś; Stawisz temu czoła - wszystko ukształtuje się dobrze. Decyzja co do kochanki? Już raz ją zawiodłeś, dlatego się wykrusza...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~grenadier
    ~grenadier
    Napisane 26 grudnia 2012 - 21:40
    Żyj z żoną ,żyj z kochanką która okaże się lepsza z tą zostań .A pro po miłości zawsze zawalczyć o nią wartą , jeżeli kochasz obydwie ,trzymaj je przy sobie , nie zmuszaj się do wyborów .Jeżeli one chcą wybrać niech zawalczą o ciebie ,a jak nie niech taki układ zostanie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 28 grudnia 2012 - 11:17
    Dzięki, chłopaki, za porady i dobre słowo. Jak się coś diametralnie u mnie zmieni lub coś ciekawego wydarzy (aż się tego boję), to postaram się skrobnąć dwa słowa... Póki co, zostaję w domu na kolejny okres próby... Tylko, że strasznie trudno wykrzesać z siebie iskierkę czułości

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bigo
    ~Bigo
    Napisane 28 grudnia 2012 - 17:11
    większość facetów ma kogoś na boku, na stałe lub okazjonalnie i nie przeszkadza im to w uwielbianiu żony i prowadzenia normalnego życia. Byle nie wpaść...Gorzej, gdy się taki zadurzy, zakocha...Wtedy - czas na wybór.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~tez40latek
    ~tez40latek
    Napisane 28 grudnia 2012 - 17:57
    Bigo trochę to uogólniłeś,żyłem z żoną 15 lat i nie potrzebne były mi kochanki, kochałem ja i szanowałem jak potrafiłem najmocniej, a ona w podzięce zamieniła mnie na nowszy model.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 02 stycznia 2013 - 19:10
    Pierwsze (i mam nadzieje, że ostatnie) święta w pojedynkę u rodziny... A sylwester, to już czysta masakra - obok siebie na kanapie przed telewizorem. O 21.30 poszedłem do łóżka tlumacząc sie przeziębeniem. Ona (ta druga) - gdzieś z przyjaciółmi na stoku. Dzisiaj miałem pierwszy kontakt telefoniczny. Wiem, że jest ktoś obok niej, a Ona - słusznie zresztą - mówi, że zainwestowała w nasz związek bardzo dużo, ale dłużej już nie daje rady czekać. Ja jestem niemal w połowie za drzwiami, bo małżonka mówi, że dłużej walczyć o mnie nie ma sił... Na szali mam : 18 lat niby udanego małżeństwa bez prawdziwej miłości (mówię o sobie), 16-letnią córkę, która oczywiście ma mnie teraz za skurwiela (całkiem słusznie) i całkiem niebrzydką żonę, która mnie kocha, ale nie daje już rady wiedząc, że ja jej nie kocham i myślę ciągle o tamtej, a na drugiej szali 27-latkę, która - myślę, że szczerze - kocha. Ale też po roku ma dość mojego niezdecydowania. No i stawiam sobie pytanie: Czy lepiej zostać w nijakim związku przez - jak dobrze pójdzie - 20 lat... Czy ryzykować i mieć zajebiste przyanajmniej 5-10 lat, a potem sie martwić rogami? Jak myślicie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~elka
    ~elka
    Napisane 02 stycznia 2013 - 19:41
    ~mike współczuję dylematu Tobie i dramatu Twojej żonie.
    Inna sprawa, że nie za bardzo rozumiem, co znaczy bez prawdziwej miłości, jest jakaś inna niż prawdziwa?
    A próbować zbudować życie - od nowa niestety - ze swoją żoną, ma sens tylko wtedy, jeśli wierzysz, że uda się wam odnowić miłość, nie bylejakość. I piłka jest raczej po twojej stronie, to ty przede wszystkim musisz chcieć walczyć, a nie płakać.
    A co do młodszej kochanki... to może miłość jest, a może miłostka tylko. I może być zajebiście albo po chwilowej ekscytacji do bani.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mike
    ~mike
    Napisane 02 stycznia 2013 - 20:04
    Czy jest inna miłość, niż prawdziwa? Jest. Rozsądna, rozważna, wyrachowana (niepotrzebne skreślić). Tu i teraz - jestem zadurzony w 27-letniej dziewczynie, a nie czuję niczego więcej, niż przyzwyczajenie, współczucie, litość i przywiązanie do żony... No i poczucie obowiązku wobec rodziny...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Strona 1 z 10
następna
Strona 1 z 74 następna

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty