Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Romans i zdrada

Romans singla z mężatką

Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012
  • ~nata42
    ~nata42
    Napisane 16 maja 2017 - 14:00
    kobietko :) miło ,że znów jesteś i piszesz,co do mnie to wracam czasemdo wspomnien i uśmiecham się do nich i wiem ,że to coś najcenniejszego co mam a życie toczy się swoim rytmem ,unikam nowych znajomości flirtów itp . tłumaczę sobie ,że to co najpiękniesze już za mna w tym momencie mam 46 lat i czekam na wnuki ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~nata42
    ~nata42
    Napisane 16 maja 2017 - 14:03
    Chociaż jakby mnie coś fajnego jeszcze miało spotkać nie mówię NIE ,ale to musi przyjść samo szukac nie będe

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 26 maja 2017 - 19:42
    Ciesze się , ęże wszystkojako tako się poukłądało i że wszystko zwyczajnie u Ciebie "Gra":) pozdrawiam serdecznie i gratuluję nowej roli jaką masz przed sobą:)"babcia"- to super fucha.... a co życie dalej przyniesie?życzę oby były to same miłe chwile:)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nata 42
    ~Nata 42
    Napisane 26 maja 2017 - 21:51
    Dziękuję kobietko :) dla Ciebie również dużo szczęscia w życiu i uśmiechu ,pozdrawiam serdecznie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony !
    ~Zraniony !
    Napisane 28 maja 2017 - 15:22
    Witam was mam 26lat. Założyłem ten post by sie dowiedzieć czegos od was... Od 9 miesiecy spotkalismy sie z moja ukochana 30latka ma 2 dzieci wiek 14 i 9 lat i meza tak jak w 1 poscie On w holandii zjezdzal na tydzien 2,3 nie pisac nie dzownic nie spotykac sie czasem przelotem. Dzis juz z nia jestem poznieważ bylem natarczywy niecierpliwy szantazowalem Ja gadalem z jej mezem powiedziala ze nie kocha Go tylko mnie ale nie bedzie ani ze mna ani z nim. Nie umialem sie pozbierac mija juz 2 tyg od tego zdarzenia gdzie mowila ze po komunii corki wszystko bedzie tak jak chciala czyli rozowd itp. Po tym czasie nie chce sie ze mna spotkac ani mnie widziec chcialem walczyc i starac sie o nia to powiedziala ze nie ma sensu ze nie zaufa mi juz i nigdy juz ze mna nie bedzie a niby kocha. starala sie to fakt ale nie wytrzymalem juz w takim zwiazku On byl byla z nim pojechal bylem Ja. Jak to wgl rozumiec. Chcialem i dalbym dla niej wszystko a tu takie cos? Czy jestem winny ? ilez mozna bylo czekac poradzcie cos bo nie daje juz rady inaczej... mialem okres psychicznego wykonczenia z czasem jest juz lepiej ale KOCHAM JA! Chcialem Ja zabrac do swojego mieszkania razem z dziecmi... Nie sypia z nim od momentu poznania mnie ... Wiem ze spi w kuchni bo robila zdjecia pokazywala ale czy to jest prawda nie ufalem jej chodz byla taka czulka itp. Teraz sie boje ze bede do konca samonty i nikogo nie znajde nie znajde takiej czulej kobity Jak ona byla... Nie mam juz sil dalej sie o nia starac jak nie rozumie mnie ze takie zachowanie moje stowrzyla ta chora sytuacja!! i Co jak kocha to i tak olala czyli nie kochala dorzadzcie cos kobiety ! bo naprawde nie mam juz sil czy Ona mnie wykorzystala i sie bawila !?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony !
    ~Zraniony !
    Napisane 28 maja 2017 - 15:32
    Dodam jeszcze ze na poczatku dogadywalismy sie a od 2 miesiecy nic. Mowila zeNmaz pil bil Ja plakala wtedy jak to mowila !... Nie dawal pieniedzy nie intersowal sie nimi i tak jest przez 12 lat jej malzenstwa byla w depresji przez niego a pisala ost ze jestem gorszy niz On bo bylem wlasnie natarczywy i spieprzylem wszystko a jak JA mialem sie czuc! To jest chore ... !! Jest piekna kobieta tyle mi dala i zawdzieczam jej a nie moge sie pozbierac !! i co wy na to?? olala mnie a Ja przeciez nic nie zrobilem tak jak On.. Prosze o odzew Jakis bo nie daje juz rady ...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 28 maja 2017 - 19:26
    sytuacji w jakej się znalazłeś znajdziesz w necie na pęczki......każda ma swój koniec ale początek jest podobny, któraś ze stron wypaliła się w małżeństwie, czy to mąż, czy żona nie ma znaczenia , w którymś momencie coś pęka i jeśli w tym czasie pojawi się ktoś trzeci to przeważnie kończy się to romansem, trwają różnie, dzień dwa , trzy, czasem miesiąc, pół roku, rok, a nieraz ciągną się latami, Przeważnie na początku strony ustalają granice których nie można przekraczać, chodzi tu o więź emocjonalną która nie ma prawa zaistnieć w takim układzie.....ale to nie jest takie proste i wcześniej czy później w którejś ze stron budzi się uczucie......teraz pojawia się pytanie co druga strona chce z tym zrobić i na ile uczciwe ma wobec nas zamiary.Jedni są do bólu szczerzy i w tym momencie odcinają kochanka od siebie, inni ciągną to dalej, bo jest to fajna odskocznia od codzienności, iskrzy, seks jest intensywny, spoktania cudowne super oderwanie od rzeczywistości...uklad idealny.....niewiele z nich ma jednak swój happy end, przeważnie strony w związku nie chcą z niego rezygnować z różnch przyczyn, jednak mamią kochanka, grają na zwłokę, obiecują rozstanie z małżonkiem i życie z kochankiem.....tak było u ciebie, nikt jednak nie lubi nacisku, to wbrew posorom trudna decyzja którą każdy ma prawo podjąć sam we właściwym dla siebie czasie.....wchodząc w taką relację trzeba siejednak liczyć z tym że ta osoba jest nam tylko "wypożczona" i w każdej chwili może zechcieć wrócić do rąk poprzedniego właściciela.....nie możesz zrobić tak na prawde nic, jedynie przeczekać ten przykry dla ciebie czas i znaleźć kobirtę stanu wolnego, z która zbudujesz normalny stały i trwały związek, którą nie będziez=sz musiał się z nikim dzielić.Znam taką sytuację od drugiej strony, moje posty znajdziesz wyżej, ja też miałam męża i byłam czyjąś kochanką przez 2 lata.....wie jakie to ciężkie i jak wiele siły trzeba by w tym trwać........ale w tej grze nikt nie da ci gwarancji na szczęśliwe zakończenie

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 01 czerwca 2017 - 16:15
    Hej. Wracam po 5 dniach.. Wczoraj sie widzielismy napisalem o spotkanie i porozmawianie zgodzila sie ok.17. Potem napisala ze nie da rady ze ma lekarza. Napisalem o 20. Zgodzila sie... Zaczelismy rozmawiac ... Jak cudownie bylo Ja widziec ponownie... Rozmawialismy o wszystkim i o niczym ... Zbilem temat na nas szczegolnie na mnie i na Jej meza... Powiedzialem ze bede walczyl ze bede sie staral o nia ze kocham Ja ponad wszystko... Chce dac jej czas na zakonczenie jednego etapu w zyciu do rozpoaczecia nowego.. Czy to mozliwe?? Wiem ze mnie kocha bo mi to powiedziala dala sie pocalowac w policzek... Smiala sie ze bede walczyl jak lew o nia... Ale co robic chce jeszcze jutro pojechac z kwiatami do niej do pracy zeby wiedziala ze mi zalezy... Od niej 0 odzewu ani telefonow ani sms od wczoraj bo przed spotkaniem zadzwonila.. Co mam robic?? Doradzcie cos co bedzie najlepszym rozwiazaniem niechce jej naciskac wydzwaniac itp. Ale co bedzie najlepszy sposobem zeby sprawdzic to czy jej jeszcze choc troche zalezy i choc troche moze mi zaufac zebym cos mogl jej udowodnic i odbudowac co bylo miedzy nami... Bardzo Ja kocham tylko czy warto sie tak meczyc myslec tesknic ... CO MAM ROBIC??

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~kobietka
    ~kobietka
    Napisane 01 czerwca 2017 - 16:30
    Z twoich postów widać jak bardzo jesteś zdesperowany......jeżeli ja czytając je widzę na pierwszy rut oka takie rzeczy, to ona też je widzi w twoich słowach, gestach , czynach...piszesz że nie chcesz naciskac, ale to robisz, niepotrzebnie non stop okazujesz jej jaka jest ważna i ile dla ciebie znaczy, wydaje mi się że trochę przerata ją to wszystko, ona po prosru się dusi, daj jej czas na ochłoniecie i poukładanie sobie wszystkiego w głowie , musi samodzielnie podjąć decyzję co ze swoim życiem zrobić, trochę się zdystnsuj, poczekaj na jej krok, na jej smsa i jej propozycję spotkania. kobieta której zależy na facecie stanie na głowie by go mieć przy sobie jak najczęściej, a z tego co piszesz twoja przyjaciółka raczej nie nalega na częsty kontakt, wniosek jak dla mnie jest jeden-nie zależy jej tak bardzo na tobie jak tobie na niej, prawda brutalna ale pawdziwa...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 01 czerwca 2017 - 16:37
    Mam plan zeby kupic jej kwiaty wreczyc i to wszystko

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nata 42
    ~Nata 42
    Napisane 01 czerwca 2017 - 20:36
    Dać kobiecie spokój to jest moja rada

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 01 czerwca 2017 - 22:27
    Nata tak zrobie i Tb tez dziekuje Kobietka... Myslalem ze to cos wiecej moze gdybym nie byl taki jakim bylem to bylaby z Nią... Chyba pora zapomniec bo i tak nie wróci kobieta ta ma ciezki charakter albo sie mna bawila albo zauroczyla ... Dziekuje wam za pomoc

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 01 czerwca 2017 - 22:38
    Nata jeszcze jedno chciałem napisac... Byłbym w stanie oddac wszystko za nią i dzieci i wskoczyc w ogien dla niej... Ale nie w taki sposób ze jedna osoba zabiega stara sie poswieca czas a Ona z tym nic nie robi. Zwykle mnie olala tylko tyle...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 02 czerwca 2017 - 20:01
    Dzisiaj pojechalem do niej z jedna różą do pracy czekałem koło auta. Wręczyłem jej powiedziałem że "to za nas ze bardzo Cie kocham ale nie potrafię tak dalej ... Rownież ze z Tb wiazalem plany i ze zawsze bedziesz w moim sercu.." Ona posmutniała oczy jej sie przeszklily... Powiedziałem to wszystko Kochana rozłozylem rece sama sie przytulila, pocalowalem ja w policzek i powiedzialem Zegnaj odwrócilem sie i poszedlem do auta... Jest mi lzej zrobilem co moglem ale pora sie odciac Jak to NATA pisze, staralem sie zabiegalem o nia ... Nic to nie dało pora sie odsunać.... choc wiem ze bylo warto, duzo zrozumialem, duzo stracilem, ale to szczescie ktore mi dala jest o wiele mocniejsze !

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nata 42
    ~Nata 42
    Napisane 04 czerwca 2017 - 07:32
    Powodzenia i wiele sił uwierz mi to słuszna decyzja

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Zraniony!
    ~Zraniony!
    Napisane 05 czerwca 2017 - 16:58
    Dziękuję Nata..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bartek
    ~Bartek
    Napisane 14 lipca 2017 - 04:12
    Jakbym czytał o moim życiu...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Bartek
    ~Bartek
    Napisane 14 lipca 2017 - 04:49
    Moja historia jest taka sama, a może zupełnie inna. Zacznę od początku.
    Wszystko zaczęło się prawie cztery lata temu. Przy urodzinowym piwie...
    Moja ukochana jest starsza ode mnie dokładnie 10 lat. Ja mam 32 a Ona 42 lata. Znamy się bo wiele dłużej ponieważ mieszkaliśmy w jednej miejscowości, w jednym bloku.
    Naszej rodziny się znają i przyjaźnią.
    Zawsze uważałem ich za zgodne i dobre małżeństwo jednak czułem do Niej jakieś przeciąganie. Zawsze kiedy była w pobliżu czułem się szczęśliwy. Jeszcze na długo zanim zaczęliśmy się spotykać... Nie było mnie w domu rodzinnym 2 lata. W tym czasie stało się coś złego. Ona dowiedziała się że od roku mąż zdradza ją w delegacji.
    Kiedy się to wysypalo mnie jeszcze nie było obok Niej. Przepaliła to bo dzieci, bo nie miała gdzie iść, bo bała się że nie da sobie rady. I po kilku miesiącach ja wróciłem z zagranicy do domu. To było w grudniu 3 lata temu. Widywalismy się przypadkiem na klatce. Rozmawialiśmy przez telefon. Ale napięcie było tak duże że aż iskry szły:) W styczniu miała urodziny. Wzbranialem się żeby iść na to urodzinowe piwo ale po namowach mojej mamy poszedłem. I ten dzień A właściwie noc zmienił wszystko. Nasze uczucie wybuchło z taką siłą że prawie blok runął. To było jak magia...
    Zaczęliśmy się potajemnie spotykać. Wieczorami byliśmy tylko dla siebie A jeśli mieliśmy oboje czas w ciągu dnia to zbieraliśmy jej dzieci na wycieczki, rowery , plac zabaw... Kocham Jej dzieci jak swoje własne. Po kilku miesiącach zacząłem dopominać się o " swoje " zaczęły sie dyskusje na temat Jej rozwodu. Niestety strach przed tą całą burzą i o dobro dzieci Ją paraliżował. Były kłótnie, rozstania. Ja nawet poszukalem sobie innej kobiety żeby o Niej zapomnieć. Żeby udowodnić sobie i Jej że mogę bez Niej żyć. Jednak to na nic. Wracaliśmy do siebie jak bumerang. I co dziwne po tych wszystkich niekiedy chorych sytuacjach nadal się kochamy...
    Minęły ponad 3 lata naszego wspólnego życia. Kocham Ją bardziej niż samego siebie. Chcę dalej swoje życie dbać o Nią i o Jej dzieci.
    Ona jest teraz na wakacjach 500 km stąd ( co roku jeździ tam do rodziny bo stamtąd pochodzi) jeden telefon dziennie. Taka była umowa...
    W sierpniu wraca do pracy. Dzieci zostają do końca wakacji u dziadka.
    Umowa między nami jest taka.
    Cały sierpień żyjemy razem Tak, jakbyśmy żyli razem. Śpi u mnie. Zasypia w końcu przy mnie. Z wyjątkiem weekendów bo pewnie mąż przyjedzie z delegacji. Na koniec sierpnia rozchodzimy się ostatecznie na zawsze. Dla dobra dzieci...
    Widzę że Ona nie daje już rady psychicznie tego podwójnego życia udźwignąć. Nie ma odwagi powiedzieć o wszystkim mężowi A ja mam tak przez Nią wbite w głowę że mam tego nie robić bo dzieci kochają tatę. Ale mam cały czas nadzieję że po tym naszym sierpniu coś w Niej pęknie, że tak bardzo będzie za mną tęsknić że nie da rady żyć beze mnie.
    Powiedziałem Jej że jeśli po naszym rozstaniu będzie chciała do mnie wrócić i na nowo zacząć romans to bez jej aprobaty wezmę sprawy w swoje ręce i spotkam się z nim i doprowadzę sprawę do końca.
    Ale jest strach że Ona zamknie się w swojej skorupie i będzie płakać w poduszkę ale nie będzie miała na to odwagi. Przez co złamie życie sobie i mi. Czy mam prawo już teraz powiedzieć prawdę Jej mężowi. Czy nie czekać na cud tylko zacząć działać... Nie wiem co mam robić. Czego jestem pewien na 100% to to, że My na prawdę się kochamy...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~syl
    ~syl
    Napisane 18 sierpnia 2017 - 14:29
    Ja też miałam romans z wolnym facetem, starszym ode mnie o 11 lat. Nie trwało to długo bo ok 4 miesięcy. Było cudownie. Moje małżeństwo przechodziło kryzys, chociaż byłam gotowa zostawić męża, ponieważ zakochałam się do szaleństwa w tym drugim. Niestety oznajmił mi przez sms że poznał jakoś inna dziewczynę i z nią chce spróbować ułożyć sobie życie. Ja zostałam ze złamanym sercem. Nie umiem być jego przyjaciółka chociaż on powiedział, że bardzo by tego chciał. Chwilowo nie mogę sie pozbierać. Strasznie to boli.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Nata 42
    ~Nata 42
    Napisane 19 sierpnia 2017 - 11:15
    Mężatka zawsze będzie tylko na chwilę oni są WOLNI myślą ,że mają prawo robić co chcą,nie licząc się z uczuciami innych

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty