Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję
Advertisement

Forum

Dodaj temat

Tata na medal

Pasierb czyli wychowanie cudzych dzieci...

Rozpoczęte przez ~Jaras, 12 lis 2012
  • ~lilith
    ~lilith
    Napisane 06 kwietnia 2017 - 11:25
    Szukam konstruktywnej porady, jak polepszyć relacje ojczyma z dzieckiem, konkretnie 12-latkiem. Niestety większość artykułów jest o tym, jak to ojczym ma się starać o względy dziecka. A co zrobić w sytuacji, kiedy ojczymowi, po ponad roku, odwidziało się bycie ojczymem? Co zrobić w sytuacji, kiedy większość słów jakie kieruje do mojego syna to odzywki typu: czego tu chcesz, wynoś się stąd, po co tu przylazłeś? itp. Syn niestety jest już na tyle kumaty, że widzi, że tak nie powinno być. Według ojczyma powinien siedzieć cały czas w swoim pokoju, nie wychodzić z niego, wspólne posiłki czy oglądanie tv absolutnie nie wchodzą w grę. Atmosfera w domu jest koszmarna i zastanawiam się, ile jeszcze tak wytrzymam. Fakt, młody ma bardzo emocjonalny charakter.. Czy to jednak usprawiedliwia ciągłe krzyczenie na niego? Partner w stosunku do swojego dziecka (czasem zabiera do nas syna) jest zdecydowanie inny. Jak wpłynąć na niego, żeby wykazywał choć odrobinę szacunku? W rozmowach ze mną o moim synu mówi "tępy", "głupi", "imbecyl" itd.
    Czy u Was też tak jest????????????????????

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~chybanaiwny
    ~chybanaiwny
    Napisane 26 kwietnia 2017 - 21:01
    Prawda jest taka, że tu nie ma mądrych, ile związków tyle problemów a wszystkie zaczynają się momencie w którym problem chcemy ominąć, załagodzić, albo co gorsza zaczynamy udawać, że nie istnieje. Problem należy rozwiązać. Trudne bo zazwyczaj jest dziecko, matka i i jest gdzieś ojciec dziecka,albo inna konfiguracja, poskładać to w jakąś rozsądną całość to ogromna sztuka, wiem bo próbowałem pewnej karkołomnej konfiguracji, co bym nie zrobił to i tak oberwałem, jak nie z jednej to z drugiej strony. Trzeba mieć nie tylko twardy tyłek, ale i tęgi łeb a na końcu i tak zaliczysz kopniaka ;-) i tu się przyda silna osobowość. Powodzenia odważnym życzę choć nie ukrywam, że mimo wszystko nie przeraża mnie kobieta z dzieckiem :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~zdrapek
    ~zdrapek
    Napisane 27 kwietnia 2017 - 23:57
    Powiem Ci, że partner przegina. Rozumiem trudny wiek, ale odpowiedni facet zawsze będzie autorytetem a nie katem. Sorki ale Twój syn w tym momencie ma prawo czuć się odrzucony a w okresie nastoletniego buntu to szczególnie wrażliwy temat.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lilith
    ~lilith
    Napisane 08 maja 2017 - 12:03
    Rozmawiam z jednym i z drugim. Jest ciężko. Mój partner już nawet przy znajomych się nie hamuje i źle wypowiada o moim dziecku. Nazywa go w taki sposób, że aż wstyd tu pisać, ostatnio było "zbucze jajo"... :-( Czy powinnam zaangażować kogoś trzeciego w ten problem? Udało się komuś z Was ogranąć POZYTYWNIE (=bez rozwodu) taki temat?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~chybanaiwny
    ~chybanaiwny
    Napisane 08 maja 2017 - 12:32
    A może go olej jak tak

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~marcin
    ~marcin
    Napisane 08 maja 2017 - 15:51
    https://www.youtube.com/results?search_query=oby%C5%9B+cudze+dzieci+chowa%C5%82

    Na podstawie Waszym opowieści powstała audycja. Polecam

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Krzysztof
    ~Krzysztof
    Napisane 09 maja 2017 - 12:02
    Takie są niestety rozwódki, które po stosunkach z samcem alfa i spłodzeniu dzieci szukają frajera do ich wychowywania ... Gdzie kilka lat temu nigdy by na obecnego wspaniałego człowieka nie spojrzały... Smutne to ale taka jest natura kobiet (samic)... A faceci którzy biorą pod siebie obce dzieci są wynaturzeni sztucznie przez lewacką poprawność polityczną...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~maniu
    ~maniu
    Napisane 14 maja 2017 - 18:56
    Jesli twoj partner nie chce zaakceptować Twojego dziecka, nie próbuje nawiązać z nim nici porozumienia czy współpracy to zadaj sobie pytanie czy zależy mu na Tobie. Nie możesz krzywdzić dziecka bo dobrze Ci z partnerem to nie fer

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lilith
    ~lilith
    Napisane 17 maja 2017 - 14:14
    Też tak uważam. Ciekawe, jak długo jeszcze to wszystko wytrzymam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~_zołza_
    ~_zołza_
    Napisane 31 maja 2017 - 20:43
    na cholerę Tobie taki facet?! biedny ten Twój syn, najpierw przeżywał rozwód rodziców a teraz partner Matki -dupek.
    Zrób coś zanim skrzywdzi chłopaka, bo sposób w jaki Go traktuje jest nie do przyjęcia.
    Ja osobiście pogoniłabym Typa..

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~lilith
    ~lilith
    Napisane 01 czerwca 2017 - 10:43
    Problem w tym, że chciałabym uniknąć rozwodu. Pierwszy mąż miał nieuleczalną chorobę, syn - wtedy małe dziecko, przeżył śmierć po swojemu, bardzo się zamknął w sobie. Teraz znowu ma ciężko :-/ Przeczytałam całą masę książek i artykułów psychologów, ale w ogóle nie czuję się mądrzejsza. Dobre rady na mojego tż nie działają. Nie dotarłam jeszcze do momentu pt. 'rozwód'. Chcę jeszcze popracować nad tym tematem. Jedyne czego mi brak w tej chwili to MOTYWACJA. Po dwóch latach takiej walki można mieć dosyć. Chyba wybiorę się do kogoś, kto profesjonalnie zajmuje się takimi beznadziejnymi przypadkami. Jeśli to nie poskutkuje, to będę myśleć co dalej.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ghghhghgjg
    ~ghghhghgjg
    Napisane 05 czerwca 2017 - 01:34
    Uciekaj dopóki możesz. Ja to znam z autopsji - nie rób tego. Kilkanaście lat mojego życia poszło się kochać bo związałem się z kobietą z dzieckiem. Kobieta wyjątkowo piękna, miła i wierna ale jej dziecko to potwór. Cudze, ch..e geny, doświadczenia rozwodu, nadopiekuńcze wychowanie czy cokolwiek innego... Literalnie całe moje rodzinne życie to jedna wielka awantura. Tego dziecka nie dało się wychować, bo żona zawsze stawała w jego obronie. Włożyłem masę wysiłku by stworzyć przyjazne relacje, ale kończyły się one zawsze wtedy gdy do dziecka miałem jakiekolwiek wymagania lub kiedy nie chciałem godzić się na jego żądania. Żona zawsze mu się podporządkowywała co budziło moją wściekłość. Ani przyjaźnią, ani przemocą nie dało się go jakkolwiek wychować. Jeżeli nie jesteś bogatym, bezwzględnym gangsterem, który potrafi zmuszać ludzi siłą do posłuszeństwa, to taka relacja nie jest dla Ciebie. Zniszczysz sobie życie prywatne i zawodowe - a po co skoro wokół tyle ładnych, bezdzietnych kobiet. Pozdrawiam.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Druga strona medalu
    ~Druga strona medalu
    Napisane 06 czerwca 2017 - 17:09
    To ja Was pocieszę, ze są jeszcze na ziemi frajerki nie z tej ziemi, które nie dość ze zapieprzaja 20 lat bez przerw na macierzyńskie, utrzymują dokładnie po połowie swoje własne dzieci, to jeszcze są zmuszane do tolerowania pełnoletniego pasierba-nieroba, który jest święta krowa i tatuś nie widzi powodu, żeby narzucić mu jakiekolwiek obowiązki. I maja podobny problem z tatuńciem synalka, który pyskuje albo robi łaskę przy każdej prośbie o cokolwiek, a zwrócenie uwagi skutkuje zawsze awanturą. Stary chłop ma tyle obowiązków co trzylatek, a moje nastolatki robią 10x razy więcej, włącznie z pieczeniem ciast i samodzielna opieka nad przyrodnim braciszkiem.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Mila
    ~Mila
    Napisane 13 lipca 2017 - 09:46
    Ja mam troszkę inny problem. Jestem kobietą po rozwodzie i mam 3 córki z małżeństwa jakiś czas temu poznałam faceta było ok on się starał one też... do momentu zamieszkania wspólnie czyli wypuszczenie mężczyzny pod swój dach. Dziewczyny zaczęły się trochę buntowac wiedziałam że poprostu były zazdrosne przez pół roku rozmawiałam z nim jak i z dziewczynami sytuacja się ustabilizowala dziewczynki były zazdrosne przetrwalismy to. Córki robią laurki dla niego zaakceptowaly go ale niestety po 2 latach widzę że idealnie nie jest mam wątpliwości co do tego związku bo widzę że dla niego dzieci zaczynają być problemem mimo wszystko zawsze staralam się nie obciążać swojego partnera dziecmi ale ostatnio już mam dosyć po dwóch latach uświadamiamy sobie ze pierwszy raz w życiu ja nie mogę w tym terminie iść z dzieckiem do lekarza co robię? Pytam się czy może iść z małą do lekarza allergologa. Nie zaproponował on tylko ja się muszę pytać dziwne dla mnie to wszystko... Ze wszystkim walczę kompletnie sama a w przypadku jego córki która przyjezdzala wymagało się ode mnie bardzo wiele. O chyba to nie jest to czego oczekuje od życia... Powinno to być równoważne w jedną stronę jak i w drugą... Tak bynajmniej mi się wydaje...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~-lilith
    ~-lilith
    Napisane 14 lipca 2017 - 14:43
    Mila, myślę podobnie jak Ty. We wcześniejszych postach może nie napisałam tego wyrażnie, ale - bardzo ciężko żyje się ze świadomością, że na tę drugą połówkę nie możesz liczyć, jeśli chodzi o pomoc w wychowywaniu... Ja swojego partnera w ogóle nie obciążam wychowywaniem swojego syna, ale tarcia i tak i tak są... A to dopiero początek. Przecież dziecko zawsze będzie w jakiś sposób mieć kontakt ze swoją matką, nawet jako dorosły człowiek. Jak tylko pomyślę o tym, co dalej może się jeszcze wydarzyć, to mam dosyć.
    Ale - jak to mówią - nadzieja umiera ostatnia....
    Chyba.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ja, Klaudia
    ~Ja, Klaudia
    Napisane 28 lipca 2017 - 17:50
    Ja odradzam wszystkim zwiazywanie się z dzieciatym. Jeżeli da się tego uniknąć, radzę szukać partnerów i partnerek bez dzieci. Mój mąż ma syna z poprzedniego nieformalnego związku, z matką dziecka rozstali się, a potem wydało się, że jest ona w ciąży. Nigdy nie wrócili do siebie, ona miała skłonności do alkoholu, ogólnie leniwa i miała nie tak w głowie. Teraz, syn męża po 9 latach u matki trafił do nas, zaniedbany, zdemoralizowany,z brakami w nauce . Slowem- obraz nędzy i rozpaczy. I ja jestem zmuszona go wychowywać. Mam oparcie w mężu, ale to nie wystarcza. Nie chcę mieszkać z obcym dzieckiem, i nie czuje się na siłach by naprawiać czyjeś błędy wychowawcze. I teraz rozumiem, dlaczego niektórzy ojcowie ucinają kontakty z dzieckiem, płacą alimenty i udaja, że dziecka nie ma.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~nowy
    ~nowy
    Napisane 31 lipca 2017 - 09:45
    Po tylu latach zmarnowanych, a ilu wyrzeczeń z mojej strony ... nie mówiąc już o kasie, która przepadła bezpowrotnie na obce dzieci... Powiem króciutko pasierby podorastały i w ogóle kontaktu nie utrzymują mają mnie w dupie no przecież jestem obcym facetem... kto mi teraz pomoże na starość na pewno nie pasierby tylko i wyłącznie moje biologiczne dzieci bo czują więź rodzinną... LUDZIE NIE DAJCIE SIĘ OMAMIĆ ŻE BĘDZIE DOBRZE Z OBCYMI DZIEĆMI --- ERROR NIGDY NIE BĘDZIE DOBRZE, NIGDY !!!!!! Pasierby to jak wirus, którego chcesz się pozbyć, później go akceptujesz, a na końcu i tak Cię zniszczy...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~pan i władca
    ~pan i władca
    Napisane 31 lipca 2017 - 12:11
    A ja dodam, że po kilku latach mieszkania z pasierbami pod jednym dachem już byłem tak zobojętniały miałem już na tyle gdzieś to małżeństwo, że wziąłem i wypier.... z domu pasierby i wiecie co to była najlepsza decyzja mojego życia... przez pierwszy okres w domu był istny koszmar nawet ich ojciec poszedł do opieki się poskarżyć że już nie chce ich utrzymywać. Mieszkają z nim. Teraz jak już ich nie ma z nami rok wszystko się ustabilizowało i zdobyłem należny mi szacunek jako faceta, głowy rodziny i to nawet w oczach mojej żony o czym pewnie mi nigdy mi nie powie, ale to widzę. Zakończyły się kłótnie domowe, a co najważniejsze mam święty spokój psychiczny - to chyba największa wartość z której nie zdawałem sobie sprawy. Żona utrzymuje z nimi kontakt.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
poprzednia
1 2 3
Strona 3 z 3
poprzednia Strona 3 z 3

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty