Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Moja żona nie chce seksu

Rozpoczęte przez ~Marek, 14 mar 2016
  • ~mm
    ~mm
    Napisane 31 stycznia 2018 - 10:01
    Zabroniłem jej zabierać syna do jej matki, która mieszka z synem alkoholikiem, który non stop pijany i nie raz bez wzgledu kto jest robi urojone awnatury.
    Nie mam prawa - twierdzi i będize robić co zechce.
    Ja nie piję, nie robię awantur - a ona dziecko naraża na takie sytuacje!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Marisa
    ~Marisa
    Napisane 03 lutego 2018 - 12:19
    @Wojtkowiak
    To rozmowa o tym czemu ludzie tkwią w nieudanych związkach, czemu się w nich znaleźli i czemu ostatecznie nie potrafią tego zmienić.
    Nie wiem z czego wnioskujesz, że to poparcie dla zdrady.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Tena
    ~Tena
    Napisane 04 lutego 2018 - 14:14
    Po przeczytaniu dzisiejszych postów chciałam tylko powiedzieć, że do tanga trzeba dwojga. Przez 13 lat kochaliśmy się chyba codziennie. Seks był dla nas bardzo ważny i nawet kłótnia nam nie przeszkodziła. Niestety 3 lata temu musieliśmy się rozstać. Nie mieliśmy dzieci a związek na odległość (tysiące kilometrów) nie ma szans. Teraz wiem, dlaczego nam się układało. Dla niego podczas stosunku zawsze byłam na pierwszym miejscu, moja potrzeba była ważniejsza. Rozmawialiśmy dużo i otwarcie czego chcemy. Każdy dostawał to co chciał. Aby wszystko się układało potrzebne są chęci i zrozumienie dwóch stron. Chęci ze strony facetów są, tylko z tym zrozumieniem nie bardzo..... Mówię czego chcę czego oczekuję ale oni nie zawsze słuchają ......

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wojtkowiak
    ~Wojtkowiak
    Napisane 04 lutego 2018 - 20:24
    Marisa - ale co to znaczy: "tkwicie w nieudanym związku".

    Na ślubnym kobiercu, ktoś pistolet komuś do skroni przystawiał? Jak się nie pracowało nad związkiem - to się ma co się ma...

    Idąc Twoim tokiem rozumowania, moglibyśmy się może zastanowić, czemu tkwimy z nieudanym dzieckiem? No bez sensu... tkwienie z własną nieudaną córką albo nieudanym synem.

    Ja rozumiem, że niektórym ludziom, przez zalew chińszczyzny... w krew weszło wyrzucanie starego i kupowanie nowego badziewia... - bo po co naprawiać... po co włożyć trochę pracy - lepiej "nie tkwić" - lepiej rozłożyć szeroko nogi przed kolejnym samcem... na pewno on mnie "uszczęśliwi" - no to powodzenia życzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 05 lutego 2018 - 11:25
    Wiesz kolego. Staram się Ciebie zrozumieć :-). I powiem nawet, że do pewnego momentu w swoim życiu miałem podobne do Twoich, poglądy. Ślub, to ślub i choćby potop, to ja muszę być wierny... Byłem. Jednak moja żona zgotowała mi takie piekło, że stanąłem przed dylematem, czy dalej to ciągnąć w roli domowej wycieraczki do butów pod drzwiami i trafić do domu wariatów, albo może i za kraty, bo gdyby w nieodpowiedniej chwili znalazł się w mojej ręce jakiś śmiercionośny przyrząd, to mógłbym być zdolny do jego użycia. Zapewniam Cię, że tyle wysiłku ile włożyłem w naprawę tego nieszczęsnego związku, to chyba niewielu wkłada, a jednak nie udało się... Kobieta nie potrafiła niczego w zasadzie zrozumieć, a ja musiałem się dwoić i troić, żeby rozumieć ją - nawet w sytuacjach, gdy nie dawała żadnych przesłanek w którym kierunku podąża jej ulotna myśl. Nie dało się dłużej tego ciągnąć. I nie był to poryw chwili, bo przeżyliśmy ze sobą w jakiej-takiej harmonii 17 lat, po czym się w dwa lata wszystko zawaliło i się musieliśmy rozwieść... Ona uznała, że jest lesbijką, a tak naprawdę to nie wiem do dziś czy rzeczywiście jest nią, wiem natomiast, że jest z dużym prawdopodobieństwem jednostką z zaburzeniem osobowości nazywanym borderline - z pogranicza. Nie ma uniwersalnych schematów wierz mi.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Wojtkowiak
    ~Wojtkowiak
    Napisane 05 lutego 2018 - 13:45
    Tak - zgoda - nie ma schematów - i ludzie generalnie są różni.

    To prawda.

    Fajnie jednak brać odpowiedzialność za własne słowa.

    17 lat - ładny wynik - grunt to nie zostawiać małych dzieci... - więc dzieciaki pewnie były (o ile mieliście) już podrośnięte.

    Odporna byłą na terapie? Co aż tak bardzo jej w Tobie przeszkadzało? ... bo wiesz... zmienić możemy tylko siebie - tylko przez pracę własną - partner rzadko jest tak świadomy, żeby również chciał się zmieniać - wiec generalnie jesteśmy skazani na samodzielne ciągnięcie tego wózka zwanego małżeństwem / związkiem.

    A że ludzie są różni - no są - poza tym się zmieniają. Sam nie wiem, czy któregoś dnia nie ciepnę tego wszystkiego i nie pójdę w tango :P ;))) - nie wiem... na chwilę obecną jestem od tego daleki... - i nie wyobrażam sobie takiej opcji - ale może za jakiś czas? Grunt to być uczciwym - czyli nie bzykać za plecami partnera... bo to naprawdę jest słabe. Jeśli już żaden program naprawczy nie zadziałał - to NAJPIERW się rozejść, załatwić wszystkie formalności - a potem ewentualnie coś zaczynać nowego.... jak ktoś ma jeszcze na to energię :P ...

    A przy okazji.... a dzieciom co powiedziałeś? Że pomyliłeś się? Że nie kochasz już mamusi? W właśnie... zostały z Tobą czy z nią?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Robert1971
    ~Robert1971
    Napisane 05 lutego 2018 - 16:32
    Widzę, że drążysz... jak chcesz to sobie poczytaj - pisałem tu trochę pod tym samym nickiem co teraz. Dzieci są z nią i... to nie ja chciałem tego rozwodu, żeby była jasność. Rozwodu chciała ona, a ja długo go nie chciałem. No to mi umilała życie swoimi wynurzeniami i pomysłami. W końcu nie dało się tego wytrzymać i powiedziałem jej, że musimy się rozstać - w co jej było 'graj' - ale to ona mnie poda o rozwód, bo jak ja to zrobię, to udowodnię jej winę. Poszła na to. Ułożyłem sobie z kimś innym i moja nowa partnerka przynajmniej potrafi docenić, że coś otrzymuje od faceta - czułość, ciepło, zrozumienie, wsparcie. Tamtej w końcowej fazie się wszystko należało, a o jakimkolwiek rewanżu mowy być nie mogło. To jest toksyczna osoba - taką się stała w ostatnich latach, bo jak to sama określiła, znalazła swoją własną drogę życiową - oczywiście diametralnie inną od tej, którą podążała dotychczas. Facet zaczął jej przeszkadzać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 05 lutego 2018 - 17:17
    Zgadzam się z Robertem1971, że toksyczne relacje należy kończyć jak najszybciej, ale wcale nie jest to łatwe.
    Do każdej decyzji się dojrzewa.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 05 lutego 2018 - 17:19
    Spróbuj popatrzeć na swoje małżeństwo jak na małżeństwo swojego najlepszego Przyjaciela... Jest o co walczyć?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 05 lutego 2018 - 17:20
    Poprzedni wpis skierowałam do mm :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 10:58
    Myślę, że wiele rzeczy wynosi się z domu. Być może na początku małżeństwa nie powiela się zachowań swoich rodziców ale z czasem...
    Widzę to po mojej żonie. Nagle zaczęła mówić do mnie w różnych sytuacjach: to Ty jesteś głową rodziną, to Ty jesteś facet itd.Na początku zamurowało mnie to, bo jestem aktywnym członkiem rodziny i odpowiedzialnym ojcem i mężem - skąd to nagle się u niej wzieło? Otóż po czasie odkryłem, że teściowa tak mówiła do teścia bo ten tylko praca i popijanie ze znajomymi. Mijał kolejny czas i nagle zacząłem rozumieć skąd wynikają zachowania bratowej mojej żony. Otóż ona często szuka sponsorów na potrzeby jej dzieci i ich domu np. chrześni muszą kupić wyprawkę do szkoły, spełniać mażenia dzieci lub w razie awarii np. pralki pomóc w zakupie nowej.
    Ona szuka pomocy i sponsorów dlatego gdyż jej mąż, a brat mojej żony nie zaspokaja potrzeb rodziny i ona nie widzi w nim tego czegoś aby mogła na nim polegać. Oprócz kwestii materialnej pozostaje kwestia emocjonalna - dlatgo tez szukaja ciągle rad i wsparcia u innych. Sami nei dadzą tego bo tego nie dostali od rodziców!
    Idąc dalej oni wszyscy - w tym moja żona, wymagają od innych pełnego zaangażowania i pomocy, a z drugiej strony potrafią powiedzieć w oczy, że nie ma co na nich liczyć.

    Tak więc czasami płacimy za błędy innych! U mnie sytuacja jest o tyle dziwna,, gdyż moja żona nie wiedząc czemu próbuje te błędy rodziców naprawiać w swojej rodzinie i zastępować rodziców rodzeństwu i ich rodzinom.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 11:09
    Może dla zobrazowania np. jeździłem z żoną po lekarzach i któregoś dnai jeździłem 220 km co drugi dzień do Warszawy. Wszyscy o tym wiedzieli z jej rodziny!
    Otóż któregoś dnia będąc w Warszawie w klinice dzowni jej bratowa, że ich córka ma w szkole naukę odczytywania temperatury na termometrze i jak już tam jesteśmy to może byśmy kupili i podrzucili im po drodze.
    Żadnego taktu i zrozumienia, a żona szczęśliwa. Nie myślała o sobie tylko sercem była przy nich. A mi potrafi powiedzieć- jestes glową rodziny.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 11:18
    To są dla mnie toksyczne relacje.
    Ostatnimi czasy następuje aktywacja tej toksyczności np.
    potrafią mi powiedzieć bez tematowo po co nasz syn gra na skrzypcach bo nic mu to nie da, albo kasy z tego nei będzie lub nie wiadomo czy będzie chciał dalej chodzić.
    Innym razem mówią o sensie chodzenia na basen i że my mamy wszystko na miejscu. Dodam, że my o tym nie mówimy!
    Albo ostatnim razem jej brat kazął się mojej żonie zwolnić i brać socjal.
    Również bratowa nagle zaczęła rozliczać, że moja żona skończyła studia i to duży wydatek był dla rodziców (dostała stypendium socjalne i naukowe, a do tego mieszkała w mieszkaniu byłego chłopaka).
    I uwaga! To wszystko mówią tylko mi przy braku obecności mojej żony. Zastanawiam się czy chcą mnie do czegoś sprowokować czy wkurzyć, a może zazdroszczą mojej żonie i ... oraz może boją się, że i m wygranę, że oni wzieli majątek po rodzicach a moja żona nic nie dostała (jak to mówią, trzeba się wżenić).

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 06 lutego 2018 - 11:39
    mm
    Wiele wynosimy z domu rodzinnego, Twoje dzieci także wyniosą pewne wzorce zachowań. Generalnie to co opisujesz mogę chyba podsumować słowem szarpanina i to nie tylko z kobietą niedojrzałą ale również z całą jej rodziną i trudno nawet cokolwiek doradzić. Jedno jest pewne niezależnie od tego co mówi rodzina, żona... Ty masz przecież własne zdanie i na pewno wiesz czego Ci potrzeba do szczęścia. A jeśli Twój syn chce grać na skrzypcach, widzisz efekty tej pracy..to warto, zawsze warto w życiu robić to wszystko co rozwija, ubogaca i najzwyczajniej w świecie sprawia radość.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 11:47
    ~Aniołek cieszę się, że rozumiesz to co piszę. Właśnie - na każdym kroku musze jej tłumaczyć, że to nei fer, że to nei wporządku, że to my powinniśmy dla siebei być najważniejsi itd.
    wtedy jestem egoistą i doszukuje się problemów.
    Co ciekawe jej rodzina ma prawo dbać o własne interesy i ona podpisuje się pod tym dwoma rękoma, ale sama dawałybi wszystko.

    Co do syna - oczywiście, że syn będzie rozwijał swoje pasje! Tylk odlaczego oni to negują - tłumaczę żonie, że my ich dzieci nie negowaliśmy a więcej - wspieraliśmy. I dlaczego oni to mówią mi jak Ty nie słyszysz. Teraz ma trochę na nich nerwa - ale nie wie dlaczego mówią mi to wszystko na osobności. Nie wierzę w to!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 11:57
    I tak tylko tam jeżdzę tylko do dzieci na ich urodziny - bo dzieci to dzieci. I tak dużo - bo zawsze coś ...
    Mamy im pomagać bo nam się lepiej powodzi - tak mówi.
    A pytam: dlaczego nam się powodzi? Bo mamy dobrze płatne zajęcia. A ja mówię, ale twój brat kazał się zwolnić z pracy i iść na socjal.
    A dlaczego je mamy? Bo mamy dobre wykształcenie. A ja odpowiadam, że przecież twoja rodzina mówi, że nie warto się uczyć.I tak wszystko trzeba tłumaczyć.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 12:05
    Teraz mi się przypomniało, że zdażało siępodczas wizyty u nich, że sugerowali nam, że ich dzieci maja ochotę np. na pizze a Pensja dopiero za tydzień...
    Ja dzieciom nie żałuję, ale z drugiej strony to oni są rodzicami i biorąc od uwagę ich wypowiedzi to cwniactwo.
    Chciałem tym pokazać, że ich aktywność jest na każdym polu egzystencji.
    Ich dziecko chce do nas przyjechać na wkacje to mamy po nie pojechać i najlepiej odwieźć, a sami mają dwa samochody i jej bratowa nie pracuje! Szukają naiwniaków.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 06 lutego 2018 - 12:46
    mm
    Ogranicz do niezbędnego minimum kontakty z rodziną żony. Jesteś odpowiedzialny za swoją rodzinę i o niej przede wszystkim powinieneś myśleć. Może być jednak tak że tylko dla Ciebie Twoja rodzina jest najważniejsza...absolutnie nie jesteś zobowiązany do pomagania im wszystkim... to pachnie manipulacją, zazdrością... bez sensu.
    Przekaz dla Twojej żony też powinien być jasny: Ty i dzieci jesteście dla mnie najważniejsi i troska o Was jest moim obowiązkiem ale i szczęściem...
    mm
    nadmierna troska o innych członków dalszej rodziny sprawi, że zagoszczą na stałe w Twoim życiu... pomoc tak... ale nie ciągła nieustająca i powodująca frustrację!!!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~mm
    ~mm
    Napisane 06 lutego 2018 - 13:02
    Tak też zrobiłem. Jestem tylko na urodzinach dzieci, ale i to okazuje się, za dużo.
    Nie raz mówię żonie i się tego trzymam, że skończyło się dla nich u mnie eldorado, ale Ty (mówię do żony) łykasz to wszystko co mówią i robisz oraz myślisz tak jak oni chcą.
    Mnie oni nie interesują, w oczy im powiedizałem, że nie znoszę awantur i pijactwa i nie będę tam jeździł bo to moje zdrowie i życie. Ja ich nie narażam na pijackie burdy i nie będę tego znosił! Foch - jak ja mogłem to powiedzieć i potem sms od ich bratowej, że moja żona robi to co ja chcę. Tupet!
    To ja się pytam żony, że to oni nie wstydzą i nie boją się, że ja w końcu im powiem, że te prostackie i cwaniackie teksty niech zachowają dla siebie lub, że ja się wkurzę i ją zostawię. Cisza.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Aniołek
    ~Aniołek
    Napisane 06 lutego 2018 - 14:22
    mm
    Jeszcze jedna taka myśl mi się nasuwa... A może jest po prostu tak, że Twoja żona próbuje wziąć odpowiedzialność za wszystkich członków swojej rodziny, którzy w jej ocenie wymagają pomocy... może nie potrafi bezczynnie patrzeć tylko wydaje jej się, że swoją pomocą naprawdę im pomaga? Nie widzi tego, że oni to wykorzystują. Może chce czuć się potrzebna?
    I gdy Ty starasz się podejść zdroworozsądkowo ona dlatego widzi w Tobie wroga??? Może uważa, że powinieneś ją w tym wspierać a Twoją odmowę traktuje jak atak na swoich najbliższych? Popatrz z boku na Was i Wasze relacje, wiem że to dosyć trudne :-)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty