Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

Dialog między kobietą a mężczyzną - mission impossible ???

Rozpoczęte przez ~alutka, 14 paź 2013
  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 14 października 2013 - 06:52
    ONA: Co tak siedzisz?
    ON: Jak siedzę?
    ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś.
    ON: Nie jestem znudzony. Czytam gazetę.
    ONA: Dawniej w moim towarzystwie nie czytałeś gazety.
    ON: Od czasu jak jesteśmy małżeństwem, stale jestem w twoim towarzystwie, a kiedyś przecież muszę przeczytać gazetę.
    ONA: Już ci się nie podoba, że jesteśmy małżeństwem? Dawniej byłeś szczęśliwy z tego powodu.
    ON: Zlituj się, wcale nie powiedziałem, że mi się nie podoba.
    ONA: Dawniej nie miałeś zwyczaju zarzucać mi kłamstwa.
    ON: Nie zarzucam ci kłamstwa. Czego ty chcesz ode mnie?
    ONA: Nic nie chcę od ciebie. Chcę tylko, żeby mnie traktował jak dawniej.
    ON: Dobrze, postaram się.
    ONA: Dawniej nie musiałeś się starać.
    ON: Moja droga, daj mi spokój.
    ONA: Mogę ci dać spokój. Tylko ciekawa jestem, czy dawniej też byś się tak do mnie odezwał.
    ON: (milczy)
    ONA: Już nawet nie raczysz odpowiedzieć. Dawniej sprawiała Ci przyjemność każda rozmowa ze mną. Może nie? No, powiedz, nie?
    ON: Tak.
    ONA: Ach, więc przyznajesz się nareszcie!
    ON: Do czego się przyznaję, na miłość boską?
    ONA: Do czego? Żeś się zmienił w stosunku do mnie.
    ON: O czym ty mówisz?
    ONA: Na szczęście sam się przyznałeś, tylko dlaczego? Powiedz mi szczerze, dlaczego jesteś inny niż dawniej?
    ON: Przestań się mnie czepiać. Czego ty chcesz ode mnie?
    ONA: Tylko tego, żebyś był taki jak dawniej, (chwila ciszy) Ach, więc nie możesz już być dla mnie taki jak dawniej ? Dobrze. Tylko żeby później nie było na mnie. Ty sam tego chciałeś.
    ON: Czego chciałem? Co ty wygadujesz?
    ONA: No sam przed chwilą powiedziałeś, że mnie już nie kochasz. Bardzo się cieszę, że sam zacząłeś tę rozmowę. Przynajmniej będę wiedziała. Już nie będę się łudzić, że kiedykolwiek będziesz znów taki jak dawniej.
    ON: Słuchaj, gadasz takie głupstwa, że aż mnie trzęsie. Przestań bajdurzyć, bo mnie szlag trafi, i daj mi przeczytać gazetę, do wszystkich diabłów!
    ONA: A kochasz mnie jeszcze? Tak jak dawniej? I jesteś dla mnie znów taki jak dawniej? I przepraszasz mnie za wszystko, coś powiedział bez zastanowienia? Biedny! Przykro ci, żeś doprowadził do tego, żebym pomyślała, że już nie jesteś taki jak dawniej... No, to dobrze. Już się nie gniewam. Co tak siedzisz?

    ON: Jak siedzę?

    ONA: Taki znudzony. Dawniej się ze mną nie nudziłeś. :D :D :D

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 14 października 2013 - 07:25
    Jest to wątek, utworzony przez kobiety, dla wszystkich,... a panów w szczególności.....
    Nie chcemy rozmawiać same ze sobą.....staramy się zrozumieć postępowanie mężczyzn, tak jak staramy się przedstawić motywy naszego postępowania......
    Zostałyśmy zesłane na banicję z wątku WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE? Zapraszamy wszystkich odważnych i nieznudzonych paplaniem kobiet, wg niektórych o niczym.... Jeśli jesteś facetempo40, i poradzisz sobie z Nami, to poradzisz sobie ze swoją kobietą !!!

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alicja
    ~Alicja
    Napisane 14 października 2013 - 11:20
    Czesc Alutka :) i dzien dobry ogólnie. Mam nadzieje, ze temat sie rozwinie. Choc dialog na początek jest „straszny” ;))) bo prawdopodobny..
    Ech kobiety.. ;)
    ...i ech mezczyzni ;)
    MIŁEGO DNIA :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 14 października 2013 - 16:04
    @Kris...tak, z czystej ciekawości....dlaczego nie odezwałeś się więcej, tylko utworzyłeś nowy wątek "NIE WALCZYŁEM" ? czy my, naprawdę rozmawiałyśmy nie na temat? rzeczywiście zderzyły tam się dwa fronty, skrajne, a zatem wywołały pewną burzę, ale w każdej chwili, każdy facet mógł się wtrącić, ustosunkować, czy przerwać babskie mielenie ozorem, jak to nazywacie.....nie sądzę też, żeby było więcej obraźliwych postów, niż w innych wątkach....dlaczego zatem? pozdrawiam...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 15 października 2013 - 01:06
    witam
    co do dialogu.... hmm kojarzy mi się:
    - Marian... a powiedz czy Ty mnie jeszcze kochasz?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 07:47
    Powyższy dialog, to żart oczywiście....chociaż wcale bym się nie zdziwiła, gdyby był z życia wzięty :) nie jest może aż tak ważne, o czym się rozmawia, co kto lubi w sumie.... ważniejsze jest, o czym się nie rozmawia i dlaczego....
    Uważam, że wątek ten, absolutnie nie wyklucza tematu zdrady, romansu czy dylematu co do ratowania związku.....wszystko to bowiem jest efektem braku dialogu właśnie między stronami.....
    W temacie WALCZYĆ O MAŁŻEŃSTWO CZY NIE, ja osobiście niczego się nie dowiedziałam... jedni pisali, że nie walczyć, i Ci akurat uzasadniali swój wybór... pozostali, którzy twierdzili, że warto walczyć, kończyli dyskusję, tylko na tym stwierdzeniu.... jedynym co za tym przemawiało, był długi staż związku i dzieci.... nikt nie odpowiedział, czego w efekcie oczekuje od wygranej ani jakie jest gotowy ponieść straty aby zachować zdjęcie uśmiechniętej rodziny na kominku..... nikt mnie nie przekonał, że warto....nikt też się nie odezwał, że warto było zawalczyć.... @Roma pisała, że ma koleżankę, której udało się posklejać wszystko, ale myślę, że tylko ta koleżanka wie, jak jest naprawdę.....
    @Aga40...też już chyba sama nie wiesz czego chcesz....powinnaś być zła tylko na siebie w sumie.....i nie zarzucaj mi proszę, niezdolności do kochania....bo kochanie, nie wyklucza w żaden sposób myślenia o swojej przyszłości a dziecka w szczególności..... dlaczego uważasz, że kobieta, która nie chce mieć z kimś dziecka, to nie kocha? mówiąc o tym, że nie każdy facet nadaje się na ojca, nie mam na myśli ani Jego pozycji zawodowej, a tylko jakim jest człowiekiem......może nie miałaś do czynienia z takimi Panami....ja miałam...można kogoś kochać ale wiedzieć też, że jak wpadniecie, to dany obywatel, powie Ci, że to Twój problem, nie Jego.....całe domu dziecka są pełne owoców miłości jak to nazwałaś.....znam samotne matki co maja troje dzieci, każde z innym ojcem... uważasz, że one kochały bardziej ode mnie???? ja, jak się zakochuję, to też tracę głowę absolutnie, ale nie ma to nic wspólnego z planowaniem macierzyństwa....a czy byś chciała, będąc mężczyzną, czy nie, żebym Cię pokochała, to zostaw ten wybór panom....
    @zuza...jak się czujesz? w sumie głupie pytanie....ale jakkolwiek jest Ci ciężko, to pisz....to zawsze pomaga, kiedy się samej przeczyta własne myśli....one nie musza być ani logiczne ani sensowne....mogą jedne wykluczać drugie...dopiero mówiąc, ułożysz je w jakaś całość....
    @facet....już po rozmowie? no bo DIALOG, to chyba macie już za sobą? a może nie...może własnie teraz dopiero zaczniecie go prowadzić?
    a o @mike sie nie martwię...pewnie wkrótce się odezwie...
    Pozwolę sobie tutaj gadać bez końca....nikt mnie już chyba nie wyrzuci.... nikogo nie będę zachęcać specjalnie, i nie szukam tylko osób, które myślą tak jak ja, tylko które w ogóle myślą....i nie chodzi tu bynajmniej o zasób słownictwa wyrazów obcych....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 08:18
    Interesuje mnie też bardzo problem relacji z dziećmi partnera....czy któraś z pań jest w takim związku? gdzie ON ma córkę z pierwszego małżeństwa? nie syna, a właśnie córkę, bo to zupełnie inny układ....a dlaczego? z prostej przyczyny...bo jest się na drugim miejscu zazwyczaj....i jak te relacje się układają, w zależności od wieku.. czy łatwiej jest gdy jest mała czy prawie dorosła?
    To bardzo trudne dla panów....w ogóle faceci mają przerąbane często.... najpierw musi wybierać miedzy żoną a miłością, a potem często między ową miłością a córką...
    Byłam krótko w takim związku....niestety nie udało nam się tego pogodzić... Rozwiedziony, miał tak poukładany swój cały świat, jak puzzle, brakowało tylko jednego małego puzzla, po żonie...a ja miałam tylko zapchać tą dziurę.... w żaden sposób, nie byłam w stanie wcisnąć się tam z całym moim życiem.... za mało miejsca.... nie był gotowy na żadne zmiany... żadne....ale kiedy się z Nim rozstałam, wprowadził wszystkie....może któryś z Panów mi to wyjaśni, bo to, że nie umiałam poczekać tylko naciskałam, to sama wiem....ale ja już nie mam czasu ani na czekanie a tym bardziej na wychowywanie kogoś....jak już kiedyś wspomniałam, kompromisy dla mnie mają racje bytu tylko w małżeństwie, po przejściach, już na nie nie idę.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 15 października 2013 - 10:04
    Droga pani Alutko ,tak samo jak chaotycznie piszesz tak samo czytasz,o co mam byc zła na siebie?Przede wszystkim to ktoś powołał mnie do zycia(czyt.rodzice) i muszę to zycie przeżyć a jak to już moja sprawa i twoja ocena do niczego mi nie jest potrzebna ,no chyba że zechcę popełnić samobójstwo.Mówiac o macierzyństwie z miłosci nie miałam na myśli patologii,patologią dla mnie jest tez to co proponujesz czyli planowanie dziecka z "dobrym" człowiekiem a może to zabezpieczenie przyszłości?A co do kochania cię przez mężczyzn nie będę sie wypowiadać ,sama pomyśl.Zanim coś o kimś napiszesz to najpierw pomyśl a nie wypuszczaj na klawiature słowotoku bo potem znowu bedziesz musiała kogoś przepraszać.




















































































































    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 10:43
    Jak trzeba będzie, to przeproszę....nie mam z tym problemu....a macierzyństwo planowałam zawsze, nie chcąc być samotnie wychowująca matką, co nie jest dobre ani dla matki ani dla Jej dziecka.... i ani ja nie miałam z tym nigdy problemu ani moi partnerzy, tym bardziej :)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 10:48
    @Aga40 ...i dodam jeszcze, czy interesuje Cie moja ocena czegokolwiek, czy nie, to wszyscy wystawiamy się na nią, pisząc na otwartym forum....Gdyby mnie nie interesowało zdanie innych, nie pisałabym wcale.....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 15 października 2013 - 12:05
    Zeczywiscie dialog z Tobą staje się jałowym, wobec czego metafrazujac zegnam ciule i życzę owocnej dyskusji na forum.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 15 października 2013 - 15:50
    @alutka - mój związek z mężczyzną posiadającym córkę wspominam...hmm ciepło ale i z żalem jeszcze nie wiem jak ten czas określić za świeża sprawa - ogólnie jestem przeciwna takiej generalizacji i dla mnie nigdy nic nie jest jednoznaczne, i jest to mój największy problem. Wracając do tematu - mój TŻ (towarzysz życia) ma dziecko płci żeńskiej, widziałam ją kilka razy...na zadęciach i nie miałam okazji poznać jej przez 11 lat, nie przez odległość bo mieszka na innej dzielnicy (jakieś naście km). Tak sobie to TŻ wymyślił i ułożył (uległ sugestiom czy nie to już jego sprawa, zorganizował to tak) - nie było mu ani wygodnie ani dobrze -tęsknił, kręcił, wypierał, płakał itd a ja się męczyłam bardziej niż potrafię to opisać. Z czasem przestałam nalegać na zmianę a tylko okazjonalnie poruszałam ten temat w formie niewinnego pytania czy widział się z córką - co wprowadzało napięcie i nierzadko owocowało kłótnią w niedalekim odstępie czasu (temat kłótni był oczywiście zupełnie inny, jednak powtarzalność schematu ujawniła korelację). Pani ex mojego TŻ wprowadziła jakąś sobie znaną logikę wg której postępowała i ustaliła prawa TŻ, zapewne sama nie była szczęśliwa (choć może się mylę :/ tego nie wiem). Powiem tak: ogromnie wpłynęło to na nasz związek i na mnie. Jestem otwarta i zawsze byłam, kiedyś może nawet bardziej, sama mam córkę - jedynaczkę i wiem jak potrzeba jej ojca i zdrowych normalnych relacji z męskim wzorcem. W związku z osobistym doświadczeniem i ogromną empatią najzwyczajniej w świecie żal mi tego dzieciaka, TŻ inaczej interpretował moje sugestie i oczekiwania co do zmiany tej sytuacji. Dziś - z perspektywy czasu jakaś część mnie jest mu wdzięczna, że w sumie pokochałam tylko jego bo mniej boli rozstanie.....
    @Aga40 ale to naturalne, że wiążemy się w pary z mężczyznami dającymi największe gwarancje na zdrowe potomstwo, oraz jako ludzie angażujemy się w relacje dające największe gwarancje na przetrwanie, a partnerzy wybierają na rodziców swojego potomstwa "osobniki" (przepraszam jeżeli ktoś się poczuje urażony) o najlepszej kompozycji genów, pożądanych cechach psychofizycznych gwarantujących przeżycie w otaczającym świecie a rodzinie (stadu) i kolejnym pokoleniom wywodzącym się z niej staramy się zapewnić wszystko co możliwe do życia i rozwoju - co w tym takiego zdrożnego??? tak Matka natura działa, tak nas stworzyła i tak jesteśmy zaprogramowani - na przetrwanie. Czy obserwowanie kogoś pod względem prokreacji jest czymś "nietaktownym"? - nie wiem...może, ale czy tego chcemy czy nie tak się dzieje i takiej ocenie jesteśmy stale poddawani - bo czym jest atrakcyjność (cielesna, intelektualna a może duchowa - to nie ma znaczenia) jak nie właśnie rankingiem korzystnych kompozycji genów, gwarantujących sukces, pozycję i powodzenie oraz przewagę w zdobyciu "dobrego" partnera na rodzica następnego pokolenia? Może to bardzo zwierzęce ale jakkolwiek byśmy tego nie nazwali i jakich idei nie stworzyli to i tak sprowadza się to właśnie do tego.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 15 października 2013 - 16:29
    Zwierzecosc to może była jak siedzieliśmy na drzewach i wpieprzali banany a to o czym piszesz to egoizm w czystej postaci.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 16:51
    @ohydka...Wierz mi, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z pojęciem "córeczka tatusia" choć je znałam, ale wtedy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę, z czym mam tak naprawdę do czynienia... ja bardzo lubię cudze dzieci, ale chyba tylko na odległość, dodam, ze panna miała 22 lata, nie mieszkała już o ojcem a jednak dała nam tak popalić, że uniemożliwiło to praktycznie nam bycie razem....i nie tyle, przeszkadzało mi Jej zachowanie, co Jego jako mojego partnera.....nie umiał być obiektywny, nie umiał tak traktować mojego syna, jak wymagał, żebym ja traktowała Jego córkę....był wręcz w niej zakochany... ja też sama mam jedynaka, ale naprawdę widzę kiedy bywa nieznośny, arogancki czy bezczelny, nie staję zawsze po Jego stronie, tylko dlatego, ze jest moim synem... z perspektywy czasu, myślę, że........On akurat nie powinien nigdy się rozwodzić.....nie był gotowy i nigdy nie będzie na bycie z kimś innym niż matka Jego córki......i nie tyle Ona była "córeczką tatusia" co On był raczej "tatusiem córeczki".... .Do dzisiaj jest sam....
    Może niedokładnie opisałam relacje, chciałam to zrobić w skrócie, ale chętnie posłucham stanowiska z drugiej strony, kobiety często stawiają faceta pod ścianą : ja albo Twoja córeczka... Ja tego nigdy nie robiłam, miałam z Nią poprawne relacje....ale nie mogłam patrzeć się na to, jakim On był głupim ojcem.... jak we wszystko się wtrącał, jak za Nią decydował a jednocześnie jak tolerował Jej wszystkie wybryki....i to, że dla Niego, Ona była ciągle małą dziewczynką..... w zasadzie żył Jej życiem....
    A dla kobiety, która wchodzi w taki układ, 20-latka nie jest już małą dzidzią i nigdy już Jej takiej nie zobaczy.....myślę, że dużym problem w drugich związkach jest akceptacja dzieci partnerów nawzajem.....a raczej siebie samych jako rodziców.....
    No, ja potraktowałam to jako kolejne doświadczenie i przez długi czas, nie umawiałam się nawet na kawę z żadnym wolnym facetem z córką......
    Zraziłam się.....zresztą sama nie wiem, całe moje życie spędziłam z dwoma facetami i może po prostu ja nie umiem zaakceptować drugiej kobiety, być może.....ale naprawdę się starałam....nie wyszło....

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 15 października 2013 - 17:32
    ~aga40 napisał:
    Zwierzecosc to może była jak siedzieliśmy na drzewach i wpieprzali banany a to o czym piszesz to egoizm w czystej postaci.

    zwierzęcość a natura to zupełnie inne sprawy, jak ktoś nie widzi lub nie chce zobaczyć różnicy to ja nie widzę płaszczyzny do dyskusji

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga40
    ~aga40
    Napisane 15 października 2013 - 17:43
    ~ohydka napisał:
    ~aga40 napisał:
    Zwierzecosc to może była jak siedzieliśmy na drzewach i wpieprzali banany a to o czym piszesz to egoizm w czystej postaci.

    zwierzęcość a natura to zupełnie inne sprawy, jak ktoś nie widzi lub nie chce zobaczyć różnicy to ja nie widzę płaszczyzny do dyskusji

    I vice versa, a o zwierzęcości to Ty napisałaś,warto czasem przeczytać przed publikacją to co się napisało.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~ohydka
    ~ohydka
    Napisane 15 października 2013 - 20:42
    ~aga40 napisał:
    Zwierzecosc to może była jak siedzieliśmy na drzewach i wpieprzali banany a to o czym piszesz to egoizm w czystej postaci.

    ~ohydka napisał:
    zwierzęcość a natura to zupełnie inne sprawy, jak ktoś nie widzi lub nie chce zobaczyć różnicy to ja nie widzę płaszczyzny do dyskusji

    ~aga40 napisał:
    I vice versa, a o zwierzęcości to Ty napisałaś,warto czasem przeczytać przed publikacją to co się napisało.

    @Aga polecam rozwinąć umiejętność: czytanie ze zrozumieniem, rozpoznawanie liter i składanie ich w całe słowa to dobry kierunek na początek - sam fakt, że wyraz występuje w tekście nie znaczy iż mamy wrócić do jaskiń (czy na drzewa - dla potomków małp wg teorii Darwina) - na marginesie dzięki takiej selekcji doboru partnerów nadal na tych drzewach nie siedzisz, choć banany "wpieprzasz" tak samo i tak samo się rozmnażasz - zmianie uległy tylko atrybuty świadczące o lepszym przystosowaniu do życia w danym otoczeniu.
    ~ohydka napisał:
    ....tak Matka natura działa, tak nas stworzyła i tak jesteśmy zaprogramowani - na przetrwanie. Czy obserwowanie kogoś pod względem prokreacji jest czymś "nietaktownym"? - nie wiem...może, ale czy tego chcemy czy nie tak się dzieje i takiej ocenie jesteśmy stale poddawani - bo czym jest atrakcyjność (cielesna, intelektualna a może duchowa - to nie ma znaczenia) jak nie właśnie rankingiem korzystnych kompozycji genów, gwarantujących sukces, pozycję i powodzenie oraz przewagę w zdobyciu "dobrego" partnera na rodzica następnego pokolenia? Może to bardzo zwierzęce ale jakkolwiek byśmy tego nie nazwali i jakich idei nie stworzyli to i tak sprowadza się to właśnie do tego.

    Napiszę jaśniej: Może to bardzo zwierzęce, iż dobór partnera jest zdominowany przez naturę, ale jakbyśmy tego nie nazwali natura tym zawiaduje.

    egoizm powiadasz... hmmmm, nie wiem jak rozumiesz to słowo ale myślenie o przyszłych pokoleniach (dzieciach) i kierowanie się ich dobrem przy doborze partnera na pewno nim nie jest.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 15 października 2013 - 22:45
    co to za wątek? co to za temat? widać autorce się nudzi i nie dość, że gubi się w zeznaniach na innym wątku to powiela to tutaj, zresztą ta Pani wydaje się mało autentyczna......wręcz wykreowana na potrzeby chwili....ja Pani nie wierzę.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~alutka
    ~alutka
    Napisane 15 października 2013 - 23:18
    Nie wiedziałam, ze jestem przesłuchiwana....i nawet nie wiem, o co jestem oskarżona...oprócz tego, że się nudzę :)
    Proszę zatem, nie czytać moich wypowiedzi i problem rozwiązany....

    Jak na razie, dialog jakikolwiek jest mission impossible...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~jogi
    ~jogi
    Napisane 15 października 2013 - 23:21
    Alutka weź przestań spinać pośladki doskonale wiemy o co chodzi

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Strona 1 z 10
następna
Strona 1 z 48 następna
Advertisement

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty