Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Forum

Dodaj temat

Związek

czy można kochać dwie kobiety?

Rozpoczęte przez ~jaśko, 04 wrz 2012
  • ~vanitas
    ~vanitas
    Napisane 04 grudnia 2016 - 10:30
    A ja się zastanawiam co myśleć i jak rozumieć pewnego mężczyznę... mojego kochanka. Spotykamy się od 3 lat, ja mam męża, on ma rodzinę. Nigdy nic nie ustalaliśmy, nie rozmawialiśmy o charakterze naszych spotkań ale było wiadomo, że w grę wchodzi tylko zaj.... seks. Ja nigdy nie startowałam z wyznaniami, nic nie mówiłam, nawet o tym że tęsknię. W styczniu tego roku pierwszy raz powiedział mi, że mnie kocha i spytał czy ja jego też. Odpowiedziałam, że nie. I dalej spotykaliśmy się, może tylko było trochę mniej seksu, a więcej rozmów, skutecznie omijających nasze życie rodzinne. Dodam tylko, że nie spotykamy się na romantycznych kolacjach, tylko po prostu na godzinę lub dwie raz w miesiącu. Teraz byliśmy na wyjeździe z firmy, wylądowaliśmy w razem w pokoju, oczywiście obydwoje pod wpływem alkoholu (seksu nie było, chciał po prostu ze mną być). Wielokrotnie usłyszałam, że mnie kocha, stwierdził że nie wie dlaczego nie jesteśmy razem i że może to się kiedyś zmieni. Pociągnęłam temat twierdząc, że jak można kochać kogoś kogo się w sumie nie zna. Okazuje się, że zna mnie na tyle, że to wystarczy i że na początku z jego strony to był rzeczywiście tylko seks ale z czasem przerodził się w coś więcej. Pewnie nie uwierzyłabym w jego słowa, gdyby mamił mnie takimi tekstami często ale takie wyznania trafiły się pierwszy raz, a na dotychczasowych spotkaniach jeśli już coś mówiliśmy to, to że jest nam ze sobą cudownie. Na drugi dzień, już na trzeźwo stwierdził, że nie wie jak przeżyje beze mnie weekend, odpowiedziałam, że normalnie tak jak każdy inny. Alkohol zmienia postrzeganie ale też rozwiązuje języki. Nie raz słyszałam, że to co się myśli trzeźwemu mówi się po pijanemu. Myślicie, że mówił prawdę? Absolutnie nie oczekują od niego odejścia od żony, tylko po prostu chcę wiedzieć czy mogę mu wierzyć...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~?
    ~?
    Napisane 06 grudnia 2016 - 21:53
    Wierzyć?
    Po co?
    Wierzyć?
    Przecież zdradza...

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~asdfgh
    ~asdfgh
    Napisane 06 grudnia 2016 - 22:05
    @vanitas
    Tak, on kocha. Wyłącznie siebie, podobnie jak ty.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Piotr
    ~Piotr
    Napisane 04 stycznia 2017 - 13:02
    Byłam kiedyś kochana przez faceta, który twierdził, że kocha mnie i jeszcze inną. Dziękuję za taką miłość - ja wysiadam. Zastanów się, czy sam chciałbyś być tak kochany - moim zdaniem nie umiesz podjąć decyzji bo tak Ci wygodniej.

    Wszyscy krytykujecie tego co kocha dwie kobiety. A ja stanę w jego obronie. Nikt z Was nie wie co ten człowiek czuje. Zgodzę się że te dwie kobiety są krzywdzone, ponieważ żadna z nich nie jest w pełni kochana. Pomijam tu kwestie seksu. I mówię Wam można kochać dwie kobiety ! Można czuć odpowiedzialność za nie dwie. To jest taka sytuacja bez wyjścia. Jestem w takiej sytuacji. Wiem, krzyczycie na mnie DUPEK, TCHÓRZ który nie potrafi podjąć decyzji. Tak wiem krzywdzę.

    Jestem smutny więc Szatan się cieszy- czynię więc mu dobrze. Komuś w końcu.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ona
    ~Ona
    Napisane 04 stycznia 2017 - 14:58
    To jak je tak po równo kochasz, to zapewne mieszkasz na zmianę z jedną i drugą? Czyż nie?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ona
    ~Ona
    Napisane 04 stycznia 2017 - 17:07
    Ciekawe też na czym polega w praktyce ta odpowiedzialność wobec obu kobiet.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Moon
    ~Moon
    Napisane 05 stycznia 2017 - 11:48
    Odpowiedzialność polega na tym ze mowisz jednej kocham cie nie moge tylko sie pozbierać daj mi czas a drugiej mowisz kocham cie nie moge die pozbierać daj mi czas. I to trwa i trwa. Obie kobiety szaleją z zazdrości i niepewności a facet powoli zapomina co jest prawda co nie bo kłamie non stop i dawno zapomniał czym jest prawda

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Piciu
    ~Piciu
    Napisane 04 maja 2017 - 16:22
    Więc tak. Od 4 lat jestem w związku. Na początku się układało. Ona mnie wspierała, ja ją zresztą też. Wszystko było rewelacyjne. Zdarzały się problemiki. Ona chyba od zawsze nie wiedziała czego chce. A na siłę uszczęśliwić się nie da. Ostatnio przeżywamy kryzys. Nie wiem czy ją kocham. Mam dosyć jej wiecznych histerii, płaczu, oskarżeń. Jak nie zrobię czegoś tak, jak ona sobie wyobraża to od razu jest smutna, od razu jest płacz i wielkie nieszczęście. mam dosyć jej nieustajacych zmian humoru. Mam dosyć. Ja też nie jestem idealny. Jestem raczej typem samotnika. Lubię sobie posiedzieć sam. Ale jestem też romantykiem. Uwielbiam spacery i przebywanie z ukochaną, ale nie gdy ona cała sobą męczy. I jak to bywa, gdy się nie układa to śmieszny los postawił na mojej drodze nową koleżankę z pracy. Zlapalismy kontakt. Rozumiemy się nawet bez słów. Wystarczy spojrzenie. Jest co prawda starsza, ma dziecko i chłopaka, z którym nie jest szczęśliwa. I zblizylismy się do siebie. Ona czuje coś do mnie i ja do niej. I chyba nie do końca wiem co robić. Jestem w stanie zająć się tym dzieckiem i trwać przy kobiecie, ale z drugiej strony chce iść na studia i używać życia póki jeszcze jestem młody.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Andrzej89
    ~Andrzej89
    Napisane 28 maja 2017 - 03:20
    Witam. Jestem jeszcze młody i głupi, lecz wiem co to miłość. Jestem żonaty od roku, a z żonom tworzymy parę od 10lat. Ostatnio poznałem młodszą od siebie o 12lat (ja mam 28l, ona 16l, a moja żona 26l) Żonę kocham ponad wszystko i była to miłość od pierwszego wejrzenia i była moją pierwszą. Co najlepsze ostatnio spotkana dziewczyna przypomina mi żonę. Spotkałem ją w podobnych okolicznościach, ma tyle łat co ona miała i w zachowaniu oraz charakterze przypomina mi żonę. Poczułem to samo co w tedy. Nie chodzi mi o sex lub inne sprawy, bo nie narzekam. Dla niej jak i dla żony zrobił bym wszystko. I mam dwie różne dziewczyny a zarazem podobne i żadnej nie chce stracić bo czuję do nich takie samo uczucie i rewelacyjnie czuję się w towarzystwie jednej i drugiej. Lecz gdy to się wyda to obie stracę. Proszę jeżeli możecie pomórzcie.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ona
    ~Ona
    Napisane 30 maja 2017 - 16:10
    Och doprawdy... A gdzie ty spotykasz tą 16-latkę? W szkole?
    A rodzicom podoba się jej nowy kolega?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~aga
    ~aga
    Napisane 25 czerwca 2017 - 23:09
    stokrotko i do innych mających problem typu kocham 2
    jesteś tylko zwykłą egoistką i nic więcej bo co z jego żoną ?Ona to nie ma uczuć no nie? ważne jest tylko co ty czujesz i co on czuje a żona to tylko robot z ludzką powłoką a roboty przecież nic nie odczuwają nie potrafią kochać i cierpieć ,,Jaka ja biedna stokrotka jestem ,, Dziewczyno jak można być aż takim wyrachowanym zimnym człowiekiem !!!! W głowie się nie mieści. Może kiedyś sama zostaniesz czyjąś żoną i może będziesz w podobnej sytuacji wtedy nie miej pretensji do tej drugiej bo przecież to miłość i ona kocha tak jak ty kiedyś wielka prawdziwa miłość bo z żoną to tylko pomyłka była

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Alan
    ~Alan
    Napisane 30 czerwca 2017 - 19:20
    A skąd wiadomo ze ta druga się kocha a nie jedynie pożąda ?
    Skąd wiadomo ze to milosc a nie zauroczenie ?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~destroyed by love
    ~destroyed by love
    Napisane 04 sierpnia 2017 - 05:47
    Panowie wtrącę się do dyskusji mimo iż mam 33 lata... Mam żonę od 6 lat, jesteśmy parą od 12lat... czyli prawie cale dorosłe życie. mam też od 8 miesiecy kochanke. Romans wydał sie po 5. jednak pomimo tego nadal utrzymywalismy kontakt i sie spotykaliśmy. ona jest 10 lat mlodsza, zostawila dla mnie narzeczonego, ktory oferowal jej na prawde wygodne zycie, oferowal jej wiecej niz ja moglem. Czeka na moj ruch... jak twierdzi bedzie czekala poki sie nie okresle... Okreslic sie nie umiem... Jedna i druga by dla mnie w chwili obecnej nieba przychylila, jedna i druga jest piekna kobieta(brunetka i blondynka) jedna i druga ma wady, jedna i druga mnie kocha jedna i druga ja kocham w jakis sposob... najchetniej bym sobie czasem w leb strzelil. od miesiaca nie mieszkam z zona, traktujemy sie jak przyjaciele/rodzenstwo... z kochanka dalej sie po kryjomu spotykam... co chwila mam wyrzuty sumienia, mam chwile zwatpienia... Boje sie podzialu rodziny i majatku i przyszlych komplikacji, boje sie podjecia decyzji i dokonania niewlasciwego wyboru... ja sie kur... sam siebie boje. Uslyszalem kiedys jedno... jesli kochasz 2 kobiety to zostan z ta druga bo gdybys kochal pierwsza nie byloby innej... zastanawiam sie co o tym myslec

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~arion
    ~arion
    Napisane 04 sierpnia 2017 - 06:48
    spoko,może będziesz miał białaczkę i przstaniesz zajmować się pierdołami ;)

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 08 sierpnia 2017 - 22:57
    ~destroyed napisał:
    Panowie wtrącę się do dyskusji mimo iż mam 33 lata... Mam żonę od 6 lat, jesteśmy parą od 12lat... czyli prawie cale dorosłe życie. mam też od 8 miesiecy kochanke. Romans wydał sie po 5. jednak pomimo tego nadal utrzymywalismy kontakt i sie spotykaliśmy. ona jest 10 lat mlodsza, zostawila dla mnie narzeczonego, ktory oferowal jej na prawde wygodne zycie, oferowal jej wiecej niz ja moglem. Czeka na moj ruch... jak twierdzi bedzie czekala poki sie nie okresle... Okreslic sie nie umiem... Jedna i druga by dla mnie w chwili obecnej nieba przychylila, jedna i druga jest piekna kobieta(brunetka i blondynka) jedna i druga ma wady, jedna i druga mnie kocha jedna i druga ja kocham w jakis sposob... najchetniej bym sobie czasem w leb strzelil. od miesiaca nie mieszkam z zona, traktujemy sie jak przyjaciele/rodzenstwo... z kochanka dalej sie po kryjomu spotykam... co chwila mam wyrzuty sumienia, mam chwile zwatpienia... Boje sie podzialu rodziny i majatku i przyszlych komplikacji, boje sie podjecia decyzji i dokonania niewlasciwego wyboru... ja sie kur... sam siebie boje. Uslyszalem kiedys jedno... jesli kochasz 2 kobiety to zostan z ta druga bo gdybys kochal pierwsza nie byloby innej... zastanawiam sie co o tym myslec


    Ani pierwsza, ani druga, ani trzecia niczego nie zmieni. Problem nie w tym z którą być, lecz problem w tobie samym. Traktujesz ludzi jak podarunki. Kochać sprowadzasz do posiadać.

    Spójrz z innej perspektywy. Kiedy zeszłeś się ze swoją obecną żoną miałeś 21 lat. Dziś, po ponad 10 latach związku nie rozumiesz czym jest miłość, czym związek.
    Twoja kochanka ma 23 lata. Czy za 10 lat będzie rozumiała czym jest miłość, związek?
    Jeśli nie, podobnie jak dziś Ty, to Cię zdradzi, tak jak Ty dziś swą żonę.
    Jeśli Tak, i jeśli również dziś twoja żona rozumie czym jest miłość i związek, to znaczy że rzeczywiście masz problem z samym sobą, który musisz rozwiązać czytaj: zająć się naprawą w sobie tego co nawala.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Ania
    ~Ania
    Napisane 06 września 2017 - 11:57
    Witam, miesiąc temu dowiedziałam się że mój mąż mnie zdradza jesteśmy ze sobą 11lat mamy 4letnia i 3miesieczna córkę mąż zaczął romans jak byłam jeszcze w ciąży twierdzi że poczuł się wtedy odrzucony i pochlebiało mu to że się ktoś inny nim zainteresował najpierwej wszystkiemu zaprzeczał potem błagał o przebaczenie i że nie wie dlaczego popełnił taki błąd teraz widzę że się stara to naprawić spędza z nami więcej czasu jest opiekuńczy i czuły ale ja i tak wiem że on kochankę nadal kocha i za nią tęskni najgorsze że to nie jakaś tam młoda siksa tylko kobieta która też ma męża i dzieci inteligentna i równie ładna co ja z ich rozmów wyczytałam że jest ona jego wyobrażeniem o idealnej kobiecie takim jakim ja byłam te 11lat temu jak jeszcze nie musieliśmy borykać się z szarą codziennościa nie mogę znieść tego że on ją kocha pozwolić mu odejść? Czy jest szansa że mu minie? Porozmawiać z ta drugą?

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 09 września 2017 - 01:53
    Z tą drugą nie masz co rozmawiać, bo to wasze małżeństwo, sprawa między wami dwojgiem - tobą i mężem. Jeżeli chcesz pozostać z twoim mężem, odbudować związek, to musicie to załatwić między sobą.

    Czekanie że mu przejdzie nic nie zmieni, bo czekanie to nic nie robienie. Gdy nic nie robisz, nie możesz oczekiwać zmian.

    Jeśli on chce naprawić, wrócić, a ty przebaczyć i być razem, to musicie to przerobić wspólnie. I najlepiej skorzystać z terapii par - znaleźć naprawdę dobrego terapeutę w waszej okolicy. Wspólne przerobienie oznacza, że musicie wspólnie odnaleźć powód, odkryć na nowo przed sobą swoje pragnienia i lęki, szczerze ze sobą rozmawiać, odbudować zaufanie i swoją wartość.
    Ty sama skup się przede wszystkim nad tym, czego ty chcesz, jakie ma być twoje życie i twój związek. Nie podejmuj kroków z powodu dzieci czy tego, co ludzie powiedzą. Przede wszystkim ty masz być pewna tego co chcesz osiągnąć. Tylko wtedy dasz z siebie 100 %.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Malwina
    ~Malwina
    Napisane 09 września 2017 - 18:59
    Mam wrażenie że:
    1) Tak, da się kochać 2 osoby jednocześnie. Ale zakochanym można być tylko w 1. Z tym że zakochanie mija. I nie wiemy co po nim zostanie, może miłość a może i nie.
    2) W 95% przypadków, ludzie oczekują od nas wyłączności. (i wg mnie dobrze). To znaczy że jak kochasz 1 kobietę, to dla tej drugiej to że kochasz też drugą (to samo się tyczy mężczyzn) to jest to swojego rodzaju krzywda. Dlaczego? Ponieważ po prostu w jakiś sposób "dzielisz siebie" między więcej osób. Komuś coś zabierasz, żeby dać innemu.
    A więc powiedzmy że to jest ok, kiedy druga osoba dzieli też siebie między inne osoby, ale takie coś bardziej realne jest w przyjaźni bo relacja romantyczna bardziej zawadza o biologię, o geny, dzieci itd. Dlatego wymagamy w tych relacjach wyłączności.
    Myślę że w długoletnim związku potem zostaje bardziej jakaś przyjaźń (dla mnie rodzaj miłości) i nie chcemy jej niszczyć, jak się zakochamy więc to jest wybór między 2 różnymi rodzajami miłości. Czy to druga osoba jest lepsza w której się zakochujemy? Osobiście sądzę że nie, ale zapewne jest może w jakiś sposób "prostsza" dla nas i jak ktoś na początku mądrze pisał nie mamy złych wspomnień z nią związanych.
    I teraz wybór brzmi: budować to stare(wierzę że miłość erotyczną da się wskrzesić w takim związku) czy budujemy to nowe a tamto zostawiamy.

    W ogóle sądzę że mamy jakiś tam wpływ czy się zakochamy w kimś nowym, czy nie. To jest trochę wybór, czy dopuszczamy to do siebie czy nie. Więc może się mylę ale to jest trochę cierpienie na własne życzenie, jak ktoś potem nie umie wybrać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Po40
    ~Po40
    Napisane 09 września 2017 - 20:24
    To cierpienie wynika z chęci posiadania wszystkiego. Zdradzający chce zachować i stabilność, którą wypracował razem z żoną (mężem) w dotychczasowym związku, a jednocześnie pragnie tego nowego, nieznanego, które niesie ze sobą związek z kochanką (kochankiem). Buduje wokół tego różne kłamstwa: że dzieci, że kredyty, że nie może opuścić, że to drugie tego nie przeżyje i takie tam.
    To kłamstwa są największą krzywą w zdradzie. Zdradzający dopuszczając się zdrady unieważnia umowę, którą zawarł z żoną (mężem), ale nie ma jaj, by o tym powiedzieć. Zdradzany, dopóki się nie dowie, żyje w Truman Show, nie ma szans dokonania wyboru, nie ma szans zabrania głosu. To jest zwyczajnie odebranie drugiej osobie prawa do stanowienia o własnym życiu. Kradzież czasu, kradzież życia. Skradzione pieniądze można oddać. Skradziony czas - nie.
    A wszystko za zwykłego strachu i lenistwa. Każdy związek wymaga pracy. Wymagał będzie też ten z kochanką (kochankiem). Ale zamiast podjęcia tego wysiłku, strach przed otwarciem się na kogoś, kogo ponoć się kochało albo i jeszcze kocha. Strach że ona (on ) powie: "Damy radę ". Bo zdradzający nie chce dać rady, nie chce się wysilać.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

  • ~Jaro
    ~Jaro
    Napisane 13 września 2017 - 18:39
    ~Po40 napisał:
    To cierpienie wynika z chęci posiadania wszystkiego. Zdradzający chce zachować i stabilność, którą wypracował razem z żoną (mężem) w dotychczasowym związku, a jednocześnie pragnie tego nowego, nieznanego, które niesie ze sobą związek z kochanką (kochankiem). Buduje wokół tego różne kłamstwa: że dzieci, że kredyty, że nie może opuścić, że to drugie tego nie przeżyje i takie tam.
    To kłamstwa są największą krzywą w zdradzie. Zdradzający dopuszczając się zdrady unieważnia umowę, którą zawarł z żoną (mężem), ale nie ma jaj, by o tym powiedzieć. Zdradzany, dopóki się nie dowie, żyje w Truman Show, nie ma szans dokonania wyboru, nie ma szans zabrania głosu. To jest zwyczajnie odebranie drugiej osobie prawa do stanowienia o własnym życiu. Kradzież czasu, kradzież życia. Skradzione pieniądze można oddać. Skradziony czas - nie.
    A wszystko za zwykłego strachu i lenistwa. Każdy związek wymaga pracy. Wymagał będzie też ten z kochanką (kochankiem). Ale zamiast podjęcia tego wysiłku, strach przed otwarciem się na kogoś, kogo ponoć się kochało albo i jeszcze kocha. Strach że ona (on ) powie: "Damy radę ". Bo zdradzający nie chce dać rady, nie chce się wysilać.


    Nie mogę zgodzić się z Tobą..
    Są przypadki, gdy zdradzany, nie chce pod żadnym pozorem się o tym dowiedzieć, wysyła sygnały i mówi o tym wprost..
    Chciałem powiedzieć od samego początku.
    Uważałem, że mówiąc, zrobię coś, na co nie mam przyzwolenia.
    Moja żona, nie chciała znać prawdy, Nie chciała żadnych zmian i otwarcie to komunikowała.
    Zastanawiałem się nad tym dość długo, nie z powodów, o których piszesz.. czekałem, kiedy będzie na to gotowa, kiedy dostanę zielone światło, na powiedzenie prawdy.

    Pytanie, kto komu, skradł czas?
    i nie nad każdym związkiem trzeba pracować.
    Nie masz pojęcia, co czuje osoba zdradzająca.

    Udostępnij  |  Dodaj wpis |  Cytuj |  Link bezpośredni |  Zgłoś naruszenie

» odpowiedz » do góry

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty