Strona używa cookies. Jeśli nie wyrażasz zgody na używanie cookies, zawsze możesz wyłączyć ich obsługę w swojej przeglądarce internetowej. Polityka Cookies Akceptuję

Napić się po pańsku

Barek

Barek Napić się po pańsku

Na malinową czeka się 2 tygodnie. Na rokitnikową co najmniej 3 lata, choć niektórzy radzą ćwiczyć cierpliwość przez 10 lat. Z nalewkami jak z winem: im starsze tym lepsze.

Tagi: alkohol , drink , nalewki , czas

Barek Napić się po pańsku

Z przepisami na nie zresztą podobnie. Krążące w Internecie przepisy to najczęściej wielokrotnie kopiowane, mało oryginalne receptury. Ciekawsze znaleźć można w starych książkach kucharskich. Najciekawsze to te, do których nalewkarze dochodzą samodzielnie przez lata doświadczeń.

Takimi nie dzielą się z nikim. Najwyżej wystawiają do oceny efekty swoich starań podczas dorocznych turniejów nalewkarskich. Obok rutyniarzy pojawiają się na turniejach również debiutanci i często to oni zgarniają nagrody, bo przywożą prawdziwe cuda – o składzie często nie do rozszyfrowania nawet dla takich mistrzów smaku jak Piotr Bikont i Robert Makłowicz.
Spirytus, owoce i cierpliwość Hobbystów przybywa. Renesans nalewkarstwa można wiązać z tym, że znudziły się nam Jasie Wędrowniczki i im podobne. Alkohole kiedyś do kupienia wyłącznie za dolary w Peweksie (pamiętacie pewnie Żytnią po 90 centów…), od początku lat dziewięćdziesiątych stały się powszechnie dostępne. Nic dziwnego, że spowszedniały. Szukamy oryginalnych smaków. Móc poczęstować gości jedną z np. 20 własnych nalewek to naprawdę duża frajda.

Zacząć łatwo. Wystarczy spirytus, wódka i owoce. To podstawowe surowce. Przyda się też cierpliwość oraz miejsce na kolejne słoje i butle. Będzie ich przybywało, bo kto zasmakuje w nalewkarstwie, łatwo nie rezygnuje. Szuka ciekawych receptur, eksperymentuje. Jeśli chodzi o owoce, warto starać się, by zawsze były świeże i najwyższego gatunku. Najlepiej nie z nowoczesnych upraw. Dotyczy to na przykład malin. Zbierane na obrzeżach lasów, dzikie, mają dużo więcej aromatu, choć wyglądają mniej okazale niż te z pola. Podobnie z wiśniami. Stare odmiany rosnące gdzieś po wsiach, to dla nalewkarza skarb.

Trześniówka 

Dzikie czereśnie-samosiejki, za przyczyną małych i cierpkich owoców pogardzane nawet przez szpaki, pozwolą debiutantowi od razu zabłysnąć. Smak tej nalewki - o ile da się jej dojrzeć, co trudne, bo zapach korci - jest rewelacyjny. Trześń (dziką czereśnię) należy zbierać w fazie, kiedy jest już żółta i powoli zaczyna czerwienieć. Otrzymamy w efekcie trunek o pięknej barwie lekkiej czerwieni, bardzo klarowny. Dojrzała, mocno czerwona trześń daje zaś nalew ciemny (po 2-3 latach prawie czarny), nieklarowny i mniej ciekawy smakowo.

Gdzie szukać surowca? Najlepiej przy polnych drogach, na miedzach. Dobrą okazją do zbierania są wypady za miasto, o ile odbijemy gdzieś w bok od głównych tras. A najlepsza pora to druga połowa czerwca i początek lipca – zależnie od regionu kraju. Najwcześniej dzikie czereśnie dojrzewają na Lubelszczyźnie i Zamojszczyźnie. Wykonanie tej nalewki jest niezwykle

Linki artykułu
Kopiuj link:
Skopiowano do schowka

Wklej link na stronę:
Skopiowano do schowka

 

Komentarze (2) / skomentuj / zobacz wszystkie

Miłośnik
19 października 2012 o 14:35
Odpowiedz

Podaje przepis na najprostszą i jedną z najsmaczniejszych moim zdaniem nalewek: PORTERÓWKĘ.
1 piwo Porter, 2 cukry waniliowe, 2 szkl cukru, 0,5 l spirytusu.
Piwo podgrzać z cukrem do momentu, aż cukier się rozpuści. Uwaga - nie doprowadzać do wrzenia. Ostudzić i następnie dodać spirytus. Wlać do szklanych butelek i odstawić. Można pić już po 2 tygodniach, ale prawdziwego smaku nabiera po 6 miesiącach.

~Miłośnik

19.10.2012 14:35
P.
11 grudnia 2011 o 21:39
Odpowiedz

Czapki z głów! Duża wiedza, ciekawe tylko, czy efekty są zawsze takie, jak się oczekuje. Sam kilka razy zrobiłem nalewkę, ale chwalić się nie było czym - ot, owocówka, tyle, że mocna bo na spirytusie. Chyba nie mam do tego "ręki"...
(-:

~P.

11.12.2011 21:39
1

Gorące tematy

facebook
raporty
Raporty